... aby obejrzeć ten film. Jednak ze względu na ocenę i Rachel McAdams w końcu się zdecydowałem i w pełni nie żałuję. Bardzo przyjemny film, wciągnął niesamowicie ze świetnym przesłaniem. Prawdopodobnie najlepszy film według swojego gatunku w 2013 roku(no może jeszcze jest Pamiętnik pozytywnego myślenia, jeżeli można zaliczyć do tego gatunku). Ale intrygują mnie dwie rzeczy w tym filmie, a mianowicie:
1.) Nie mogę sobie wyobrazić jak np ojciec przenosił się w czasie to jak to działało na syna i odwrotnie. Moim zdaniem, gdyby jedna osoba miała to umiejętność to byłoby to bardziej "wiarygodne'.
2.) Na początku ojciec mówi, że można tylko cofać się w czasie, a nie przenosić do przyszłości. A potem Tim wraz z siostrą przenosi się najpierw na tego sylwestra, a później jak gdyby nic wraca do swojej "teraźniejszości". Pod koniec filmu jest podobnie jak wraca do jeszcze żywego ojca, gdy Mary jest w ciąży, a także gdy ojciec z Timem wraca do jego dzieciństwa. Można to tłumaczyć, że można "wrócić do przyszłości", gdy ona się już odbyła, choć w filmie to nie zostało powiedziane.
Gdy jeszcze przed obejrzeniem filmu przeczytałem jakiś komentarz kątem oka, że jest tu bardzo smutny koniec od połowy filmu byłem pewien, że Mary umrze przy porodzie, więc wtedy Tim nie mógłby wrócić do miejsca, gdy jego żona żyła, bo narodziło się nowe istnienie, a tu jednak niespodzianka. Tak czy siak film oceniam na mocne 8.
Ja myślałam z kolei, że skoro można tylko się "cofać", to Tim wracając z Kit Kat na pamiętnego sylwestra, już nie będą mogli skoczyć w przyszłość. Mocno się zdziwiłam, jak to się udało, ale wtedy byłam przekonana, że coś tam się pozmieniało w życiu (bo nic nie zostaje bez śladu) i przez to nie poznał Mary, nie pomyślałam o tym, że będzie miał inne dziecko. W ogóle dość naciągane te wątki z przenosinami w czasie i wiele jest błędów logicznych, ale film ma świetny klimat i nie o to tu głównie chodzi, choć na tym zbudowano fabułę, stąd wybaczam. :P
A propos punktu drugiego nie ma sprzeczności - bohaterowie mogli przenieść się do przeszłości "na stałe" albo mogli na chwilę do niej wrócić, coś przeżyć jeszcze raz, ewentualnie coś zmienić i wrócić do punktu wyjścia. Nie do przyszłości. To przyszłość z punktu widzenia powrotu, ale nie z punktu widzenia bohatera.
Pewnie masz racje, ale jednak moim zdaniem to małe niedociągnięcie. Poza tym jest jeszcze jeden moim zdaniem błąd w postaci niemal ostatniej sceny gdy przeniósł się z ojcem do dzieciństwa, przecież mógł się przenieść co najwyżej do czasu, gdy drugie dziecko się narodziło?
Mógł się przenieść gdzie chce - tylko ryzykował, że jeśli coś zmieni, będzie miał inne dziecko. Wiem - dla mnie ten "inny plemnik w każdej sekundzie" też jest naciągany, ale tak tam zostało to wytłumaczone. Podczas spaceru po plaży nie zmienili przeszłości
W takim razie jednak coś przeoczyłem- dziękuję. Choć jak sam stwierdziłeś/aś to trochę jednak troszeczkę naciagane.
Kiedy Tim i jego ojciec mają się cofnąć do dzieciństwa Tima ojciec mówi, że chce zrobić coś co jest wbrew zasadom, ale jak będą uważać to niczego nie zmienią i to chyba wszystko wyjaśnia. to podróżowanie w czasie oczywiście jest trochę naciągane , ale ja myślę, że to trochę taki żart, to motyw, który pomaga zobrazować przesłanie filmu :)