ale teraz, minutę po obejrzeniu muszę korzystać z chusteczki za chusteczką, a nie często mi się to zdarza. Nie chodzi o to, że tak ujęła mnie historia bohatera, ale o to, że ten film doprowadził mnie do ciekawych przemyśleń. Pozwala na to, aby spojrzeć na życie inaczej... Nie każdy dzień musi być udręką, którą musimy przetrwać tylko po to, żeby zacząć kolejny dzień pełen zajęć, które nie należą do tych, o których marzyliśmy. Moim zdaniem powinniśmy częściej patrzeć na nowy dzień jak na nasz ostatni i nie chodzi tu o to, by porzucić wszystkie zajęcia, które mamy obowiązek wykonać (najprostszy przykład-sprzątanie, które nie każdy lubi) i wymyślanie niesamowicie interesujących (np.bungee-,,zawsze marzyłem/am by to zrobić!"). Chodzi o to, by robić każdą rzecz z uśmiechem i radością, że jesteśmy tu i teraz. Musimy cieszyć się z tego co mamy. Utrzymywać kontakt z rodziną, przyjaciółmi, nie tracąc niepotrzebnie czasu na kłótnie i inne niesnaski. No bo po co?! Cholera.... dlaczego tak często nie doceniamy tego co mamy? Pamiętajmy o przyszłości, marzeniach, najbliższych i nie zapominajmy, że to, że jesteśmy w tym momencie w danym miejscu nie oznacza, że jutro też tak będzie. Nasze życie może obrócić się do góry nogami! Żyjmy tak, by na koniec KAŻDEGO dnia móc sobie powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko najlepiej jak potrafiliśmy i na koniec przed snem szczerze i szeroko się uśmiechnijmy! Pozdrawiam!
Dokładnie. Niby samo założenie fabuły nie niesie niczego, czego gdzieś jeszcze nie spotkaliśmy, ale film jako całość jest świetny. Nie należy on do tych zdobywających szereg nagród i bijących box-officowe rekordy, ale przedstawia prostą historię, która pozostawia w dobrym nastroju, i sprawia, że mamy ochotę spojrzeć na swoje życie z nieco innej perspektywy.
Jest trochę podobnie działających filmów, ale są one tak pozytywne, że każdy kolejny oglądam z ogromną przyjemnością.