Za dużo gadaniny, bez kitu, za dużo jest niepotrzebnego pieprzenia głupot, za mało akcji, moim zdaniem
Jak dla mnie od czasu Bekartów Tarantino się psuje.Obsada daje rade oprócz Foxxa.Waltz świetny,Leo im starszy tym lepszy,a najlepszy był Jackson.Kilka scen było dobrych ale za mało.Dupy nie urywa.
Albo miałem kiepski wieczór albo byłem zmęczony albo ten film jest taki sobie. Chyba jestem już za stary na kino Tarantino. 10-20 lat temu miało swój urok, dziś to odgrzewany kotlet. w kółko te same zagrywki, tylko tło się zmienia. A Waltza to już takiego widziałem w Bękartach. Dużo ludzi twierdzi,że Foxx ich wkurza....
więcej
I chociaż Pulp Fiction (10/10) to mój ulubiony film (genialny) to ostatnie produkcje Tarantino się mi
w ogóle nie podobają. Facet ma w nosie widza wiedząc, że i tak tłumy pójdą do kina, ale niech
ktoś mi wytłumaczy dlaczego Django nie miałby trwać najwyżej 2 godz zamiast prawie trzech.
Dialogi i monologi długie i...
Długo czekałem na nowy film Tarantino, na tyle długo, że gdzieś po drodze go przegapiłem, na szczęście wczoraj była premiera w HBO i w końcu go zobaczyłem...
…I jest to najgorszy film Quentina -moim zdaniem oczywiście.
Zawsze lubiłem jego styl, ale zwyczajnie to wszystko nie pasowało, te tanie najazdy kamery mógł...
Za co ten film dostał te Oskary? To pytanie retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi. Ale bądźmy
szczerzy: Przerysowany, skończyć mógł się pięć razy co najmniej zanim twórcy się wreszcie na to
zdecydowali, a tryskająca krew rozbawiła mnie niemiłosiernie. Posypało się tyle nagród, a jak dla
mnie film wcale dobry nie...
Które z rzeczy wymienionych poniżej, wyszły według ciebie lepiej u którego reżysera
-Początek
-Aktorstwo
-Reżyseria
-Scenariusz
-Sceny akcji i krwawe momenty
-Scenografia
-Klimat dzikiego zachodu
-Zakończenie
Dla mnie po prostu męczący i nieciekawy. Chyba nie podchodzą mi filmy Tarantino bo tak samo miałem przy Bękartach Wojny
Uważam, że po mału jego konwencja kina zaczyna się
wyczerpywać. Film podobny do Bękartów wojny.
Cięte dialogi budujące napięcie, dużo przemocy,
krew tryskająca jakby ktoś hlusnął wodą w stylu grindhouse.
To wszystko jest, tylko tak, te cięte "tarantinowskie" dialogi
nieco przytępione. Napięcie już nie takie...
Po pierwsze Django nie jest charyzmatyczną postacią, parę ripost to za mało, trudno uwierzyć że to taki bystrzacha za jakiego go mają. W tym filmie najważniejszy jest Waltz i DiCaprio, a nie jakiś tam Django.
Po drugie wszyscy biali budzą antypatię, wszyscy czarni sympatię (jedyny "zły" murzyn trzyma z białymi). To...
film sie ciagnał jak flaki z olejem .Slabiutki foxx , w niektórych momentach wydawało sie ze quentin ma za duzo tasmy i nie wie jak ja wykorzystac .Praktycznie pol godziny zmarnowane gdy wszyscy przybyli do domu leo .Nuda , dłużyzna , gadali o wszystkim i o niczym .Dobry rezyser nakrecil by ten film o te 20-30 minut...
więcejKtóry powiedział, że ten film to liberalny gniot, w którym ten czarny wystrzelał tych wszystkich białych xD?
Tarantino, jak Pulp fiction , Kill Bill, Nienawistna ósemka lub Od zmierzchu do świtu. Podkreślam, że to moja, subiektywna ocena i rozumiem tych, którzy Django oceniają bardzo wysoko - mają prawo. Świetne role Waltza, Di Caprio i S.L. Jacksona. Wielka szkoda, że roli Django nie zagrał Denzel, byłby według mnie dużo...
jak ktoś ocenia ten western na 8-9-10 to znaczy, że w życiu westernu nie widział.
Sory, ale tego typu oceny są zarezerwowane dla Trylogii Dolara, Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, Garść dynamitu oraz Dwa muły dla Siostry Sary, Siedmiu Wspaniałych i jeszcze paru innych.
Chodzi mi o Jamie Foxx, nie wiem ale ten aktor mi tutaj nie pasuje. Filmy Tarantino cechują się tym, że dany aktor często gra swoja rolę życia w jego filmie albo jedna z lepszych, a Jamie Foxx zagrał tak se, rola nie jest godna zapamiętania ani uwagi. I uważam, że jest to najgorzej dobrana osoba do postaci we...
To już kolejny film Quentina Tarantino który obejrzałam i się nie zawiodłam. Klasyczne, mocne sceny z napięciem trzymającym w niepewności, piękne widoki, genialna muzyka i świetna gra aktorska. Christoph Waltz jak najbardziej zasłużył na Oscara choć Leonardo DiCaprio też zrobił ogromne wrażenie.
Czy ta kwestia ma jakieś ukryte znaczenie, czy jest tylko kolejną nieprawidłowością hisoryczną w tym oderwanym od rzeczywistości filmie?