Film kompletnie psychodeliczny. W sumie szczęście że reżyser rozładowuje swoje emocje tworząc taki obraz, niż miałby wprowadzać go w życie. Da się obejrzeć, momentami trzyma w napięciu choć trudno zrozumieć dlaczego. Klimat trudny do określenia, gra aktorska nie najwyższych lotów, fabuła zagmatwana i niespójna. Kilka niezłych elementów alegorycznych, choćby "Agatha Crispies" czy napis na koszulce głównego oprawcy. Świadczy to o tym, że Zombie jednak egzystuje w naszym świecie. Nie ma się czym zachwycać, choć daje do myślenia. 6/10