Zastanawia mnie jedno: skoro tak: nie zjawił się (w jej zyciu) na kolacji wtedy, bo nie żył już, zginął wtedy 14 lutego 2006, to skoro ona mu jednak to życie uratowała przez ten list, to on przecież DOŻYŁ tej kolacji! Dlaczego się wtedy nie spotkali w takim razie, tylko kolejne dwa lata musiali czekać...
ale poza tym, film był po prostu rewelacyjny, ciepły i piękny:) bardzo mi się podobał:)
No bo przecież ona go w tym liście poprosiła, żeby poczekał na nią i jej nie szukał przez dwa lata, czyli do 2008r. Wtedy to się ładnie wszystko wyrównało dla niej, bo zaraz potem jak napisała ten list, to zjawił się Reeves. Trochę to zagmatwane, ale da się logicznie wytłumaczyć, jeśli można oczywiście coś takiego logicznie wytłumaczyć. W każdym razie, ja ten film zrozumiałem, tam wszysystko ma sens.
hm...no tak, mój poprzedni post był trochę hm..nieskładny;-) ale to dlatego, że dopiero film zobaczyłam i nie do końca mi się wszystko poukładało...:) No tak, też wszystko zrozumiałam i ładnie się składało..tylko hm...w tym filmie te dwa lata (w sumie cztery), które on musiał czekać, wydawały się chwilką..a to przecież 4 lata...straaasznie długo...i denerwowało mnie, że dorzuciła mu jeszcze te dwa lata oczekiwania..ech..ale na szczęście film skończył się dobrze, bo jakby happy endu nie było, byłabym bardzo, bardzo zła:)
a jak było z ojcem głównej bohaterki? w filmie pada stwierdzenie że z Morganem chodziła przez tydzień,, na stacji kolejowej na której zostawiła książkę(kupioną dla ojca) całuje się z Morganem, a na przyjęciu urodzinowym, opowiada o zmarłym ojcu, jeżeli z Morganem była przez tydzień, to jakaś dziwna szybkość akcji....albo się już pogubiłem:)