Spojlery!!!
Film przed seansem mnie zaciekawił ponieważ fabuła wydawała się interesująca(elementy fantasy w melodramacie), jednak po
obejrzeniu tego obrazu to co może się naprawde podobać to kilka ujęć reszta elementów jest mierna lub
średnia.
Wypatrzyłem kilka absurdów i nie logicznych zdarzeń:
- Kiedy Reeves nie przychodzi do restauracji, na spotkanie które dla niego jest dopiero za dwa
lata główna bohaterka jak ktoś to dobrze ujął w innym poście strzela focha i po krótkiej
wymianie zdań chce "zapomnieć" o człowieku z przeszłości... Dlaczego uważam to za
bezsens? Ponieważ nie wpadło ani jej ani jemu żeby pani doktor sprawdziła czy czasem
Reeves nie zmarł przez te dwa lata lub nie doznał takiego wypadku który by mu nie pozwolił na
dotarcie... Odrzucenie tego cudu jakim była rozmowa i kontakt z osobą z przeszłości jest
najśmieszniejszym elementem tego filmu...
- Ostatnia scena, zaburza prawa rządzące się w podróżach w czasie.
- Książka pod podlogą, skąd tam się wzieła?
Na pewno jest jeszcze coś tylko mi teraz uleciało. Dialogi też stoją na średnim poziomie.
Widać podobieństwo do Masz wiadomość i Bezsenność w Seatlle. Jak ktoś szuka elementow
melodramatu i fantasy to polecam Zaklęci w czasie i Zakochany bez pamięci oba filmy stoją na
dużo wyższym poziomie. Cóż to tyle ode mnie zapraszam do dyskusji. :)
- brat Aleksa mówi jej, że Aleks zginął dwa lata temu, a on nadal żyje (ona go ostrzega, Aleks nie ginie i się spotykają) - jak dla mnie to położyło całą logiką w filmie (i tak mizerną). Chyba, że czegoś nie zrozumiałam...
- no i dlaczego nie przyszło jej do głowy, żeby w tym 2006 roku po prostu go odszukać skoro znała jego imię i nazwisko?
co do pierwszej sprawy, Aleks ginie w przyszłości, ostrzega go w przeszłości. I prawdopodobnie, biorąc na logikę, oni spotkali się w przeszłości, czyli wtedy jak wysłała sobie ten ostatni list, pojechała do domu i żyła swoim życiem. Natomiast z Aleksem spotkała się kobieta z przeszłości. Tak ja to rozumiem. A czemu nie poszukała go od razu w 2006 roku, pewnie dlatego że dowiedziała by się że nie żyje i film stracił by na wartości:)
Bez urazy, ale ja twoją wypowiedź widzę tak: błędne rozumienie laika, który nie potrafi pojąć istoty czasu.
Totalny bezsens to co napisałeś... continuum czasu trzeba najpierw zrozumieć - może warto zahaczyć o teorię strun (dział teorii światła i czasu o raz logiki załamania).
Po prostu celowe czepianie się nie wiadomo czego, a film i tak jest magiczny sam w sobie :)
A... strzelanie focha? Właśnie przejrzałem tą scenę... jeśli tak wygląda strzelanie focha to pozdrawiam ciężkim kopem.
Ten film jest dla ludzi którzy kupują bez zmrużenia oka słodkie filmy, z wieloma bezsensownymi momentami. Nie zmienisz mojej opinii. Kopnąć to możesz się co najwyżej w łeb.
Przepraszam, ale nie sięgnę tak wysoko.
Pozdrowienia kopem nie był do Ciebie personalnie, tym bardziej że określenie foch też od kogoś przejąłeś (masz to napisanie w 1 poście - "jak ktoś to dobrze ujął w innym poście strzela focha i po krótk") także również przepraszam.
Absolutnie każdy ma prawo do swojego zdania, co do słodkości? Hm, nie koniecznie kupuję takie filmy...
1. Po prostu nie pomyśleli o tym że mógł umrzeć, dopiero później ona wpada na taki pomysł kiedy to spotyka jego brata.
2. To nie jest żadna podróż w czasie, tylko ''magiczny'' dom nad jeziorem, inaczej skrzynka na listy.
3. On ją tam podłożył po zakończeniu budowy mieszkania, był przecież architektem a to dla niego żaden problem skoro znał jej adres.
Dla mnie jest dziwne to, że on zginął w wypadku na jej rękach więc widziała jego twarz, a potem później spotkała go na swojej imprezie urodzinowej ????? I co nie pamiętała człowieka, którego próbowała ratować. Nie wiem może czegoś nie ogarniam, proszę o wyjaśnienie :)
Pamiętała o tym, że on wtedy umarł. Ale go ostrzegła przed tym i to się nie wydarzyło.
Jeszcze inaczej. Spotkali się na imprezie urodzinowej w chyba 2004 r. ale wtedy jeszcze ona nie wiedziała, że on to on. W 2006 w walentynki on ginie na jej rękach(już wtedy go nie skojarzyła), ale nadal nie wiedziała, że koresponduje z facetem z imprezy urodzinowej. No ale w końcu, w którymś liście się dowiedziała, że to jest ten facet z imprezy. Więc właśnie po tym liście powinna już wszystko skojarzyć.
Cały szkopuł jest w tym, że ratowała go prze nie wiadomo ile czasu i nie pamiętała jak się z nim całowała dwa lata wcześniej??? Po tym wypadku w jej rzeczywistości dopiero zaczęły się te listy rozkręcać. A co za tym idzie dowiedziała się, że facet z imprezy, z którym się całowała to Alex i ten sam, który zginął.
Ja z kolei widzę to jeszcze inaczej. Błędów logicznych jest całe mnóstwo, ale w tego typu filmie niestety chyba po prostu trzeba na to przymknąć oko.
Największym błędem tego filmu, za którym lecą później kolejne jest to, że to Kate napisała pierwszy list w 2006 roku zapewne, kiedy opuszczała dom. Przeprosiła kolejnego lokatora za pudło na strychu, w którym znajdowały się jej listy do Alexa.
Wszystko mało logiczne, ale nie na tym ten film polegał :)