"Śmieszny horror" to oksymoron - nie ma czegoś takiego. I w tym przypadku również. Jeśli śmieszy, to nie jest horrorem.
A tak w ogóle to robienie takich filmów jest dla mnie wyrzucaniem pieniędzy w błoto. To jakby nakręcić musical w wersji dla niesłyszących. ;-)
No są elementy horroru ale i zdarzają się momenty po prostu zabawne. Wg mnie jest to "dzieło", aby w pełni się nim delektować wypada zaliczyć klasykę horroru bo sporo tu odniesień. pomysł wspaniały - tak uważam.
Niemożliwe żeby cokolwiek powiedzieć coś o tym filmie bez spojlerów.
Mam tylko jedno zastrzeżenie. Im bardziej jesteś horrorowym geekiem tym większa będzie frajda z oglądania tego filmu ale zarazem im bardziej jesteś horrorowym geekiem tym mniej ten film wyda ci się straszny.
Więc dla mnie to nie był horror a raczej fantasy.
Chodzi o definicję gatunku. Jeżeli film jest w założeniu groteską czy pastiszem (bez względu na jakość wykonania), to nie może budzić grozy, a co za tym idzie, nie powinno się go nazywać horrorem.
Pierwszy "Evil Dead" to klasyka - był oryginalny, pomysłowy i naprawdę mógł przestraszyć, mimo różnych przerysowań. Dopiero dalsze części poszły mocno w komediowość i przez to straciły walory prawdziwego horroru. I tak jest za każdym razem, gdy twórcy robią coś z przymrużeniem oka.
A notabene "Dom..." czerpie z "Evil Dead" pełnymi garściami i jest w tym żałośnie wtórny.
oj tam oj tam czepiasz sie terminologii :) są chodzące szkielety - jest horror, są śmieszne chodzące szkielety - jest komediohorror. proste hehehe. zapewne kogoś Armia ciemności wystraszy bo to zależy od wieku. widzisz jak byłem mały to był straszny dla mnie Freddy Krueger a teraz oglądam z uśmiechem na pysku a przecież to horror :)
ale skoro mówisz, że Dom w głębi lasu czerpie z Evil Dead to mnie namówiłeś do oglądnięcia :)