Czytając recenzję Pana Marcina Pietrzyka, z którą zgadzam się całkowicie, jeden z użytkowników stwierdził, iż "sama oryginalność to za mało, żeby film nazwać dobrym". W dobie filmów cechujących się tym, iż jeden jest kalką drugiego uważam, że sam pomysł na film (a co za tym idzie scenariusz) może być głównym czynnikiem wpływającym na jego ocenę.
Są tu osoby, które narzekają, iż film promowano jako typowy (czyt. kalkowany) horror. Nie twierdzę, że filmy tego typu nie powinny w ogóle powstawać. Dobrze jest bowiem czasami odmóżdżyć się i obejrzeć coś, co potoczy się przewidywalnym schematem. Tak było ze mną i w tym przypadku, ponieważ spodziewałem się takiego właśnie filmu. Na szczęście "Dom w głębi lasu" pozytywnie mnie zaskoczył.
Zaskoczył mnie przede wszystkim właśnie pomysłem, dystansem do standardowych produkcji, a w szczególności dużą dawką humoru, tworzących wspólnie naprawdę dobre "rozrywkowe" kino. Dodatkowo technicznie również bez zarzutów.
To trochę dziwne bo film można odbierać zarówno jako pastisz horrorów klasy B, ale jednocześnie również jako poniekąd "tribute" oddany tego typu produkcjom.
Ja również mam pretensje do dystrybutorów filmu, którzy reklamują go jako 'typowy' horror (chociaż już w zwiastunie można dopatrzeć się "przymrużenia oka do widza"), ponieważ osoby, które poszukują niestandardowych, ciekawych produkcji mogą ten film zignorować, a według mnie byłby to błąd.