Niedawno wrocilam z kina ( mieszkam w USA, premiera byla w piatek). Film jest na prawde warty obejrzenia. Nie powiem, ze byl calkiem nieprzewidywalny, ale niektorych rzeczy po prostu nie dalo sie domyslec. Polecam wszystkim znudzonym ciagle powtarzajacymi sie fabulami.
wow mieszkasz w USA to ci super to jestes Polakiem ze piszesz na tym portalu bo do tej pory nikt nie pisał z zagranicy .
napisz jeszcze raz ;może z jakimś przecinkiem ;nie rozumiem tego co napisałaś.-"mieszkasz w USA to ci super to jestes Polakiem ze piszesz na tym portalu"
Chodziło mi oto czy jesteś Polakiem mieszkający w USA że piszesz na tym portalu , bo zaskoczyło mnie to że pisze ktoś aż z USA.
Na filmwebie jestem od 2010 roku. Do USA przeprowadzilam sie niedawno. Napisalam ze mieszkam za granica by uniknac zarzutow, jakobym widziala film, ktory jeszcze nie mial premiery ( w Polsce).
To masz szczęście że udało ci sie przeprowadzić do USA .Ja tez bym chciała mieszkać w USA . Dlaczego miałbym ktoś mieć zarzuty że oglądałaś film wcześniej , wiadomo że w Ameryce jest wcześniej niż w Polsce to już nasze takie szczęście .
.... z ciekawości spytam czy regulamin przewiduje ile trzeba mieć minimum ukończonych lat aby korzystać z portalu? myślę, że jeśli nie to po wypowiedziach kasi wprowadzą jakąś dolną granicę.
A ja mieszkam na Filmwebie, Kasia. Może się przeprowadzisz. A filmy w USA są wcześniej, bo to wynika z różnicy czasu.
Sorry Kalina, to miał być post do Kasi. Tak mnie skołował jej post, że aż pomyliłem rozmówcę ;)
Łoł,ja mieszkam w Azerbejdżanie i u nas w Xacmaz miał premier też i fajny był taki,pewnie jak w ułesa.
WTF? Ja mieszkam w UK i byłam na filmie dzisiaj, nie jestem w stanie zrozumieć jak komukolwiek ów obraz mógł się podobać tak zupełnie i na serio. Powaga, ludzie - recenzje są w miarę dobre, ale nie polecam wydawać na ten film forsy zwłaszcza biorąc pod uwagę jak drogie są bilety w Polsce. Oczywiście o ile lubicie dobry horror/thriller i oczekujecie czegoś więcej niż sieczki albo nie idziecie akurat ze znajomymi po kilku głębszych dla beki (choć to raczej dotyczy seansów na chacie :P).
Dla mnie ten film to nieporozumienie i chyba smutny znak dzisiejszych czasów, gdzie w kinie każda tania sensacja jest już przejedzona i twórcy gimnastykują się żenująco żeby zrobić coś efektownego i dochodowego. Dziwne, że Sigourney Weaver zgodziła się w tym wystąpić. SPOILERY jak coś - na początku film zapowiada się fajnie, co prawda bohaterowie są dosyć schematyczni, no ale postać wiecznie ujaranego kolesia zmiata z nóg. Jest fajny pomysł z tym, jak to cała masakra jest fundowana niewinnym ludziom i transmitowana w formie reality show; atmosfera w firmie, która to organizuje i rozpowszechnia też jest ujęta z jajem. Początkowo sądziłam, że opłacono jakichś najemnych morderców albo świrów albo ludzi, którzy absolutnie wszystko zrobią dla kasy i ci ludzie będą terroryzować i zabijać tych wycieczkowiczów w chacie. Ale nie - ok, studio ma jakieś super tajemne technologie do sterowania przyrodą w tym lesie (trochę zerżnięte z The Hunger Games, no ale dobra); ok, pojawiają się zombiaki - co prawda zombie już są tak przewałkowane i wyeksploatowane w kinie, że wychodzą uszami, no ale spoko. Im dalej w film, tym coraz większa kaszana. Na końcu jak się okazało, że prawie wszyscy bohaterowie sobie zginęli "ot, tak" i na szybkiego oraz w ogóle jaka jest geneza przeprowadzania tego całego mordowania, to padłam z niesmaku. Natomiast jak na ekran wyszły te wszystkie duchy, zombiaki, nietoperze giganty, wilkołak, wąż i (tak,ku*wa mać) straszny klaun i się tam przaśnie panoszyły, to już otwarcie wybuchłam śmiechem i podobnie całe kino. Najgorsze zakończenie - "no po prostu, ku*wa, nie - Boże, czy ty to widzisz?". Jedyne co ratuje odrobineczkę ten film to wspomniany gościu od zielska, jest naprawdę zabawny i sympatyczny. Reszta - bez komentarza.
Watch out, chyba mamy wśród reżyserów następcę Eda Wooda. :P
Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę, że to JEST komedia i w taki sposób ma być odbierana? Że postaci są schematyczne, bo tak właśnie ma być - film naśmiewa się z klisz gatunku, stereotypowych postaci itd.
Ale nie martw się - nie jesteś pierwszym widzem, który idzie na film pokroju "Wrót do piekieł", a później chwali się na forach, że jakie to wszystko było śmieszne. To właśnie współczesna widownia: jeśli coś nie jest zawczasu opisane jako "horror", "komedia", "dramat", ludzie nie są w stanie sami wyciągnąć wniosków dotyczących filmu, nie zauważają celowość humoru dialogów, ironii, mrugnięć okiem. "Dom..." jest też zresztą o zmęczeniu takimi rządnymi schematów i klisz widzami.
Lol, zwykle jak oglądam tego typu prześmiewcze filmy, to idzie się zorientować, że to pastisz - tutaj podczas seansu widziałam po prostu źle, bardzo źle zrobiony wyrób horroropodobny. ;) Chociaż z drugiej strony, sceny typu klaun, końcówka albo zakłady i chlanie w studio czy nawet sam ganja man sugerują, że nie ma się do czynienia z czymś do końca poważnym. ;)
Mimo wszystko, nie jestem też specjalnie zachwycona ideą tego filmu jako pastiszu - po prostu imho czegoś zabrakło, choć nie gustuję też w super ewidentnych (aż nazbyt), przez co niesmacznych i przaśnych parodiach w rodzaju "Strasznego filmu" czy innych "Władców pierścionka". Jest granica pomiędzy dobrze zrobioną satyrą, a filmem podczas którego nie wiadomo, czy się śmiać, czy czuć mega zażenowanym - imho to trochę tak jakby wyświetlić w kinie "Omena", którego komizm polega jedynie na tym, że film trąci myszką, sam w sobie nie jest natomiast "zaprojektowany" jako cokolwiek zabawnego, a przeciwnie.
No ale może faktycznie masz rację i nie zaliczam się do owego elitarnego klubu widzów wysublimowanych i wolnych od wszelkich schematów myślowych, którego, jak wnoszę, jesteś naczelnym złośliwcem. W takim wypadku postaram się oczywiście zbytnio nie martwić, jednak pozostanę niepocieszona. :)
Oj, akurat oryginalny "Omen" to się specjalnie nie zestarzał, podobnie jak taki "Egzorcysta", więc tu akurat wątpię, czy gatunkowo można pomylić "Omena" z czymkolwiek innym. Chyba, że mówimy o żałosnym remake'u... ;)
SPOILERY
A co do filmu: sygnały, że mamy do czynienia z czymś nie do końca na serio są bardzo jasne, choćby samo wejście do piwnicy (istne pole minowe!) i Marty rozglądający się (gdy Dana czyta) i powtarzający "What the f*ck?" albo wciąż mówiący, że słyszy czyjś szept - jest tego mnóstwo, ale wydaje mi się, że może to kwestia obeznania w gatunku aby takie rzeczy wyłapać? Film tak zręcznie kpi z klisz (samych bohaterów "zamienia" w klisze - przecież żadne z nich nie jest takie, jakimi są w "rytuale"!), z durnych zachowań nastolatków (które niejako tłumaczy) i postanawia z nimi zerwać raz na zawsze. Jednak wierzę, że to nie kino dla każdego, więc rozumiem twoją opinię (choć jej nie podzielam, pokochałem "Dom w głębi lasu", dla mnie to jak spełnienie marzeń miłośnika horrorów wszelakich!). Pozdrawiam!
Skoro czepiamy się szczegółów, to "The Hunger Games" mają jeszcze pierwowzór literacki :> - zresztą, to nieważne, bo to był tylko jeden z motywów oklepanych w horrorach (i nie tylko), a - ewidentnie - sportretowanych specjalnie w tym filmie.
Sama stwierdziłam ostatecznie, że gdyby ten film faktycznie był w tonie na serio, to nigdy nie zebrałby pozytywnych komentarzy i faktycznie miałby odbiór niczym "Plan 9 z kosmosu" (:D), więc musi być lekką farsą - pod koniec to już widać bezapelacyjnie. Do mnie nie przemówił jako komedia/parodia za pierwszym seansem - prawdopodobnie zamiast podejść do niego z dystansem jak np. do starych, sztampowych horrorów czy wspomnianych, groteskowych i dziś i dawniej filmów Eda Wooda, to spodziewałam się po prostu horroru/thrillera z prawdziwego zdarzenia i zwyczajnie się zniesmaczyłam - żeby nie powiedzieć: "wku*wiłam". Prawdopodobnie obejrzę sobie ponownie za jakiś czas i możliwe, że zmienię zdanie wtedy. ;]
Pierwszy raz się zaśmiałaś "na poważnie" dopiero jak wypuścili plugastwa? Ty to masz jakieś autystyczne poczucie humoru ^^ Pod koniec filmu dopiero zauważyłaś, że film był parodią? Co jest z tobą nie tak kobieto? Gdzie się w tych ludziach podziało wyczucie konwencji? Litości...
Ja radzę raczej zastanowić się, co z tobą jest nie tak, skoro tak się plujesz w Internecie do jakiejś typiary, której w ogóle nie znasz i w dodatku odpowiadając na post sprzed pół roku. :]
Dokładnie! :)
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." - Stanisław Lem.
Hej, całkowicie Cię popieram ! Ten film to coś dla prawdziwego kretyna na miarę dzisiejszych wspaniałych czasów...
ten film jest genialny! Jak na horror malo straszny, i na koniec wlasciwie zmienia sie w komedie ;) ale jak dla mnie- rewelacja!!! nie wiem tylko czy to dobry zamysl zeby wrzucac go pod gatunek horror?? bo takn naprawde do konca to chyba horror nie jest.