Tytułowy hrabia ma na wyciągnięcie ręki bujne hungariańskie piękności jednak jego uwagę przykuwa kobieta łudząco podobna do jego ex-dupeczki, za którą tęskni mimo upływu milenium zgoła. Zamiast używać nie-życia w liberalnej Transylwanii, kieruje swe kroki na nieprzyjazną wiktoriańską wyspę. Anglię. Potem jest już tylko gorzej. Mdły Angol nie godzi się z rolą kukolda i zawiązuje spisek, do którego wciąga okoliczną śmietankę arystokratów oraz zbzikowanego łowcę wampirów Wanhelsinga. Sporo osób ginie, w tym nasz transylwański amant. Po co to wszystko, pytam się?