Rzuciły mi się w oczy dwie rzeczy

1) Ci byli członkowie kościoła scjentologicznego, opuścili go kiedy były jakieś rzeczy niepomyślne dla nich (szczególnie ci z zarządu) co kojarzy mi się z skruszonymi mafiozami.

2) Amerykanie to jednak są głupi, coś jak scjentolodzy nie przeszło by w Polsce nie taka skalę i nie z takim targetem(ludzie z duża ilością pieniędzy, wykształceni czy inteligentni)

4
  • ad 2. nie wcale, 80% należy do kościoła katolickiego - to dopiero bajki dla dzieci i koszenie mamony

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

      • nie, nie oglądałem po prostu śmieszy mnie to że śmiejesz się z ludzi innej narodowości kiedy na własnym podwórku masz analogiczną sytuację

        • Nie nie mam analogicznej sytuacji, ale trudno mi dyskutować z tobą kiedy nie oglądałeś tego filmu.
          Bo nie ma żadnego porównania, Scjentologia dużo więcej ma wspólnego z jakimś praniem mózgu połączonym z wszechobecną inwigilacją swoich członków, co nie przypomina normalnej religii tylko jakieś sowieckie eksperymenty ;).
          KK ma wpływ na ludzi ale dużo mniejszy dużo lżejszy i w praktyce nie taki duży jak różni ludzie mówią, przeciętny Polak jest tak bardzo religijny jak mu to pasuje, a sama polska religijność jest dużo bardziej kulturowa i ma związek z tożsamością narodową czy tradycjami niż naprawdę z religią, a sami Polacy są naprawdę mocno antyklerykalni.

    • użytkownik usunięty

      Jak wiadomo, idioci znajdą się w każdej religii, ideologii, filozofii itp. Ale jeśli porównywać po szczytach, po tym, co najlepsze, to scjentologia ma się do chrześcijaństwa jak tekst piosenki Dody do poematów Słowackiego.

    • faktycznie, nie masz zielonego pojęcia czym jest scjentologia zestawiając ją z kk.

    • Masz może jakieś dowody na tą teorię, że to są "bajki"? Jeśli nie posiadasz to nie wypisuj głupot, bo się ośmieszasz. Stawiasz tezę to ją udowodnij, bo głosisz puste slogany, które są powtarzane przez media, gimbusów, lewaków. Nie tędy droga.

      • ciężko znaleźć dowody na to że coś nie istnieje np. smoki, trzeba zdać się na zdrowy rozsądek.
        - po pierwsze nie ma dowodów że Bóg istnieje w takiej formie w jakiej przedstawia go pismo święte, jeśli katolicy naprawdę w to wierzą to jest to obraza dla Boga, naprawdę uważasz że tak wszechpotężną istotę może zrozumieć taki pyłek we wszechświecie jakim jest rodzaj ludzki? i jeszcze że jesteśmy stworzeni na jego podobieństwo - no śmiechu warte:)
        - po drugie mamy mnóstwo dowodów z historii upadłych już cywilizacji o ich bóstwach z których teraz - o ironio - śmieją się ludzie tacy jak ty, podczas gdy np cywilizacja starożytnego Egiptu istniała o 1350 lat dłużej niż dzisiejsza cywilizacja chrześcijańska. I uwierz mi ci ludzie w swoich bogów wierzyli równie mocno jak ty w Pismo Święte. Bóstwa te były zazwyczaj łatami na dziury w niepełnym obrazie świata. Nie potrafiliśmy czegoś wytłumaczyć - to na pewno musi być sprawka boga. Przyznanie się przed samym sobą że czegoś po prostu nie rozumiemy to coś czegoś większość ludzi nie potrafi.

        Btw. nie jestem lewakiem, głosuję na korwina, gimnazjum skończyłem już dawno, a mediów mainstreamowych nienawidzę za to jak manipulują i ogłupiają moich rodaków. Ale z tych samych powodów nie jestem też fanem kościoła katolickiego który w podobny sposób indoktrynuje ludzi już od najmłodszych lat. Jestem jednak dobrej myśli. W dobie dzisiejszej rewolucji informacyjnej coraz więcej ludzi może szukać informacji na własną rękę i wyrabiać sobie na ich podstawie własne zdanie. Nikt już niedługo nie będzie przyjmował słów księdza z ambony za pewnik. To wystarczy żeby religia, nie tylko katolicka, ale na całym świecie zaczęła drżeć w posadach i niedługo po tym rozpadła się jak domek z kart. Dopiero wtedy świat i gatunek ludzki będzie mógł w spokoju się rozwijać i poszukiwać prawdziwych odpowiedzi o sens naszego istnienia.

        • Czyli nie potrafisz udowodnić swojej tezy. Jeśli ktoś nie posiada dowodów, to nie powinien zabierać głosu. Wiara to sprawa indywidualna. Jeśli ktoś by ciebie przekonywał do swojej wiary to nie byłbyś zadowolony, prawda?

          To, że jeszcze nie ma dowodów nie oznacza, że On w takiej formie nie istnieje. Żeby tego dowieść należałoby najpierw mieć pewność, że zbadaliśmy każdy skrawek wszechświata, w każdej możliwej rzeczywistości/wymiarze, każdej formie (w tym wypadku tzw. "duchowej). Ty odgórnie uznajesz, że coś jest niemożliwe, bez uprzedniego udowodnienia, czy chociażby sprawdzenia.

          Dlaczego miałoby to być obrazą dla Boga? Przecież jest miłosierny i Jego inteligencja, świadomość są znacznie wyższe, niż te nasze. Czy jest absolutnie wykluczone, że zostaliśmy stworzeni na Jego "obraz"?

          Znowu to samo - powtarzanie tekstów, które się gdzieś raz usłyszało, bez posiadania świadomości o czym się mówi i bez wiedzy podstawowej. W którym miejscu naśmiewam się z takich cywilizacji? Dowód. Prawda jest taka, że już zarzucasz mi coś, a z punktu nauki zwanej psychologią nie masz argumentów. Nauka o ludzkich zachowaniach, mentalności i psychice mówi: "Jeśli ktoś w dyskusji pierwszy "wyciąga miecz", już przyznał, że ją przegrał". Brak argumentów i atakowanie to nie droga do zaprezentowania swojej wiedzy (raczej niewiedzy). Stary Testament jest dużo starszy niż dzieje cywilizacji Egipcjan. Jak można się wypowiadać bez zgłębienia uprzednio wiedzy? "Przyznanie się przed samym sobą że czegoś po prostu nie rozumiemy to coś czegoś większość ludzi nie potrafi." - mógłbyś to ustosunkować względem siebie w takim razie (bez urazy).

          Nie napisałem, że jesteś "lewakiem". Napisałem, że używasz tych samych tekstów, a to różnica. Problem leży gdzie indziej, ale ty wolisz zgarniać to na wiarę. Wiara a religia to odmienne rzeczy, chociaż bywają połączone/powiązane. Sam krytykuję działania KK i bardzo często znajomi, którzy są wierzący mnie bojkotowali. Wiesz dlaczego krytykuję? Ponieważ to nie jest droga Chrystusa. Nie taki kościół polecił założyć Chrystus, ale człowiek zawsze coś zrobi inaczej. Nie oceniajmy więc czynów zwykłych ludzi jako "dowodów na brak Boga". Ksiądz to jest człowiek, który powinien być łącznikiem z Bogiem. Księża mają znacznie trudniej niż my, bo są kuszeni i poddani większym próbom, niż my. Poza tym w struktury KK już dawno weszły "wilki w owczej skórze" i Biblia o tym mówi. Dlatego kościół jako instytucja powinien zostać zburzony i zbudowany ponownie, gdzie Jezus będzie w centrum, a nie pieniądz, układy i polityka. "Nikt już niedługo nie będzie przyjmował słów księdza z ambony za pewnik. " - zależy jeszcze co ten ksiądz mówi. Jeśli przychodzi jak do zwykłej roboty i się wypalił to tak jak w każdej innej pracy przestanie mieć znaczenie jego działanie. Nieprawdą jest stwierdzenie, że kościół drży w posadach. Ja widzę coraz więcej ludzi wierzących. Rośnie ilość ludzi, którzy nie są dewotami, tylko wierzą prawdziwie - wśród patriotów, anty-systemowców, którzy mają dość ataków na wiarę ze strony systemu - mediów, polityków i ideologii. No, ale człowiek widzi to, co chce widzieć. Pan z Tobą pimpku.

          • tak jak napisałem wyżej tego że smoki nie istnieją też nie potrafię udowodnić bo może gdzieś są w głębinach oceanów lub na innych planetach, natomiast nie mają one żadnego wpływu na nasze obecne życie. Tak wiara to sprawa indywidualna jednak uważam że jest jedną z głównych przyczyn konfliktów na świecie oraz sprawia, że ludzie są nieszczęśliwi i to dotyka mnie bezpośrednio. Nawet najbardziej żarliwi katolicy jakich znam boją się śmierci. Myślę, że podświadomie nie są do końca pewni czy niebo naprawdę istnieje, a jeśli nawet to czy przeżyli swoje życie na tyle zgodnie z przykazaniami, że będą mogli dostąpić tego zaszczytu i wstąpić do królestwa niebieskiego. Miecz, który nad nimi wisi nie pozwala im żyć pełnią życia.

            "Ty odgórnie uznajesz, że coś jest niemożliwe, bez uprzedniego udowodnienia, czy chociażby sprawdzenia." - to samo można powiedzieć o katolikach, ale tak jak napisałem wyżej nie można sprawdzić wszystkiego, zawsze będzie coś do zbadania a jeśli w trakcie tych badań odkryjemy że jest taka istota jak Bóg to przyjmę to do wiadomości i może nawet zacznę chodzić do kościoła jeśli odkryjemy, że tego naprawdę chce

            "Dlaczego miałoby to być obrazą dla Boga? Przecież jest miłosierny i Jego inteligencja, świadomość są znacznie wyższe, niż te nasze. Czy jest absolutnie wykluczone, że zostaliśmy stworzeni na Jego "obraz"?" - ludziom religijnym bardzo brakuje odpowiedniej perspektywy, polecam obejrzeć jakiś program dokumentalny o rozmiarach widzialnego wszechświata i spróbować naprawdę zrozumieć jego ogrom. Sugestia że istota która go stworzyła interesuje się codziennym życiem ludzi i że akurat te organizmy mają u niego specjalne względy to tak jakby powiedzieć że prezydent Stanów Zjednoczonych interesuje się mrowiskiem na jakimś zadupiu w Teksasie. Chociaż to chyba też nie oddaje proporcji. Raczej pojedynczymi atomami na jednej z mrówek. Aha i ten atom uważa, że prezydent stworzył go na jego podobieństwo.

            "W którym miejscu naśmiewam się z takich cywilizacji?"
            - mówiłem o ogólnym zachowaniu wyznawców religii takich jak islam i chrześcijaństwo którzy są święcie przekonani o własnej nieomylności i co gorsza próbują nawracać tzw "niewiernych" i "zbłąkane owieczki". Wkurza mnie ten brak poszanowania dla innych religii i wierzeń. Rozmawiałem o plemionach amazońskich i ich bogach, a także o bogach starożytnego Egiptu ze znanymi mi katolikami i każdy z nich określał je mianem bajeczek dla dzieci i z politowaniem kręcił głową. Dla mnie jest to właśnie wyśmiewanie innych religii.

            "Stary Testament jest dużo starszy niż dzieje cywilizacji Egipcjan. Jak można się wypowiadać bez zgłębienia uprzednio wiedzy?"
            - pisałem o chrześcijaństwie a nie judaizmie; nawet w nazwie masz imię Chrystusa co sugeruje, że jego kult powstał po jego narodzinach, czyli 2000 lat temu.

            "Przyznanie się przed samym sobą że czegoś po prostu nie rozumiemy to coś czegoś większość ludzi nie potrafi." - mógłbyś to ustosunkować względem siebie w takim razie (bez urazy)."
            - cytując Sokratesa: "wiem, że nic nie wiem", ja się pod tymi słowami podpisuje, nigdy nie szukałem na siłę wyjaśnienia niezrozumiałych dla mnie kwestii, w wielu sprawach mogę tylko snuć domysły lub kierować się zdrowym rozsądkiem.

            Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o opis instytucji kościoła. Chciałbym jeszcze dodać, że moja mama jest głęboko wierząca i sam ubolewam nad tym, że jeszcze za swojego życia może być świadkiem upadku chrześcijaństwa. Poświęciła mu całe życie i to na pewno byłby dla niej duży cios. Dlatego mam nadzieję że kościół przetrwa jeszcze parę dziesięcioleci. Mimo to jest to nieunikniona cena postępu i wiara na ziemi w końcu umrze tak jak umarli bogowie Egipcjan. Podejrzewam, że zastąpią ją ruchy filozoficzne.

            • Nie wiem jakich znasz katolików w takim razie. Ja znam Chrześcijan, którzy cieszą się życiem, pomimo świadomości, że kiedyś odejdą z tego świata. Dlatego też jeśli nie jesteś w stanie czegoś udowodnić to na co piszesz, że to bajki? :)

              Katolicy, czy powiedzmy "osoby wierzące" być może poznały/odczuły osobę Boga? Tego nie wiemy. Ateiści zwykle nawet nie szukają dowodów na Jego istnienie, tylko odgórnie szukają potwierdzenia swojego postrzegania świata. To nie jest droga empiryzmu.

              Tak, tylko, że w całym wszechświecie być może nie istnieje życie? Może jest tylko tutaj na Ziemi, uprzednim "raju" i dlatego taka istota boska mogłaby już mieć cel - sprowadzenie nas do siebie, do świata duchowego. Jednak to tematy niełatwe więc ciężko dociekać.

              Rozumiem. Tak myślałem, że oceniłeś mnie odgórnie, niczym resztę "katolików". Nie mam jednak urazy wobec Ciebie. Katolikami to w Polsce są nawet zadeklarowani ateiści, bo nie odeszli tak naprawdę z kościoła za pomocą oficjalnego pisma do biskupa (a to dopiero się liczy.). Chrześcijanie natomiast są ludźmi, którzy są za pierwotną wiarą, gdzie jeszcze nie było wilków w strukturach, które tworzą właśnie to zło. Co do Egipcjan to jest to pewna forma satanizmu, czyli przeciwieństwo wiary w Boga. Wiele wyznań POZA Chrześcijaństwem rzeczywiście posiada pewne duże podobieństwa. Okultyzm występuje we wielu formach kultu - u Celtów, Azteków, czy Słowian. Problem w tym, że wiele osób o tym nie wie, ale odgórnie uznaje, że szacunek należy się każdemu z tych wyznań. Wiele plemion i grup miało swoje wierzenia, tylko czy na pewno one były dobre? Pierwotne Chrześcijaństwo było pozbawione zła, taka zasadnicza różnica. Pamiętajmy, że przeciwnik człowieka nie śpi i zawsze będzie próbował ludziom wcisnąć kłamstwo, nawet pod formą wiary w jakiegoś bożka.

              Chrześcijaństwo jest jednak powiązane ze Starym Testamentem, ponieważ Jezus wielokrotnie nawiązuje do niego. Judaizm to wiara tylko w ST, a Christianity w Nowy i Stary.

              Postępem naukowym nie można zniszczyć postępu duchowego. Co jest ważniejsze - życie doczesne, czy życie wieczne? Pamiętajmy, że nigdy nic nie dzieje się z przypadku. Jeśli powstają ruchy filozoficzne tzn. że ktoś je tworzy. Scjentologia i różne odłamy prawdziwego Chrześcijaństwa został organizowane przez przeciwników Boga - syjonistów, zwolenników satanizmu i okultyzmu: judaizmu cabala. Jeśli powiążemy fakty, wydarzenia to układanka zaczyna tworzyć całość. Tak więc tam gdzie Bóg dotrze nie będzie zła i innych ideologii. Ruchy filozoficzne to był już za czasó Platona, czy Arystotelesa i jakoś nie przetrwały. Cześć.

  • Ależ właśnie przeszła - czym od scjentologii różni się program wyborczy PiSu? I okazuje się, że jesteśmy dużo głupsi od Amerykanów, bo daliśmy sekcie rządzić całym krajem.

  • 1. Pozbawianie wolności, niewolnicza praca, fizyczne i psychiczne znęcanie się, szantaże - te "niepomyślne rzeczy" masz na myśli? Którykolwiek z nich to niewystarczający powód odejścia?

    2. W Polsce byś coś takiego nie przeszło, bo jesteśmy pod jednym watykańskim butem o kilkaset lat dłużej niż Stany Zjednoczone w ogóle istnieją. Znając amerykańską specyfikę kulturowo-religijną, rozproszenie wyznaniowe, w tym także na mniej lub bardziej chore sekty, istnienie scjentologii nawet nie tak trudno pojąć.

    • 1 Nie pamiętam już dokładnie szczegółów, ale ci ważniacy którzy z jakiegoś powodu wypadli z łask guru.

      2. Widać od razu obiektywizm "bo jesteśmy pod jednym watykańskim butem" ;). Do tego nie jest to w ogóle argument, prawdą jest że mimo tego co dużo ludzi mówi, KK jest w sumie mało inwazyjny w życie konkretnych ludzi a przeciętny Polak jest katolikiem kiedy mu to pasuje. Ilu Polaków nie je mięsa w piątek? ilu nie upija się w boże narodzenia czy Wielkanoc? nie mówiąc już o bardziej poważnych rzeczach jak 10 przykazań.

      • 1. Z łask Miscavige'a nie było trudno wypaść, a wiązały się z tym poważne kary. Naprawdę się dziwisz, że w końcu odeszli? Potępiasz ich krytykę scjentologii, podważasz prawdziwość relacji? Bo chyba nie rozumiem.

        2. W ten sposób, bezpośredni i może nieco przesadzony, ale zasadniczo zgodny z prawdą, chciałem dać do zrozumienia, że w Polsce pozycja Kościoła Katolickiego nigdy nie była zagrożona. Niektórzy lubią myśleć, że Polska była Mesjaszem Narodów jeszcze w czasach, kiedy pierwsi chrześcijanie byli, ku uciesze Rzymian, pożerani przez dzikie zwierzęta. Zdają się tylko zapominać, że obchodzona w tym roku rocznica chrztu Polski upamiętnia wydarzenie, do którego doszło jednak z pobudek raczej mało religijnych. A że katolicyzm nie miał u nas choćby poważniejszej alternatywy, to już inna sprawa. W Nowym Świecie akurat ułożyło się tak, że od początku europejskiej kolonizacji był to wyjątkowo podatny grunt dla najróżniejszych odłamów religijnych.

        Kościół Katolicki jest instytucją ogromnie inwazyjną, porównywalnie ze scjentologią, chociaż w przeciwieństwie do niej nie stosuje tak poważnych sankcji za drobne nieposłuszeństwa czy wykroczenia. Nie wierzysz chyba, że KK cieszyłby się (w Polsce) taką pozycją, jaką ma, gdyby za jedzenie mięsa w dzień postu albo - dajmy na to - cudzołóstwo zamykano w piwnicy na plebanii na długie tygodnie, zmuszano do poniżających prac i karmiono odpadkami; gdyby człowiek był totalnie wręcz od niego uzależniony, dostając za kilkunastogodzinny dzień pracy (na rzecz Kościoła!) marne parę groszy i zatęchły materac do spania; gdyby zmuszano do zrywania kontaktów z tymi, którzy do Kościoła nie należą albo źle się o nim wypowiadają; gdyby proboszcz szantażował ujawnieniem tajemnicy spowiedzi przy próbie odejścia z Kościoła.

        • 1 Odnosiłem się tylko do tego że ci ludzie na wysokich stanowiskach, stwierdzali "ojej ta religia jest jednak szalona:" ale dopiero kiedy przestali z niej czerpać zyski ;) stąd moje porównanie do skruszonych mafiozów którzy zazwyczaj stają się skruszeni kiedy nie mają wyjścia.

          Nie rozumiem co drugi akapit ma wspólnego z czymkolwiek.

          3- Piękny przykład totalnej niekonsekwencji, najpierw piszesz że KK jest porównywalnie inwazyjny do scjentologii a potem wymieniasz dlaczego nie jest taki ;)

          • Na podstawie jednego sformułowania zarzucasz mi brak obiektywizmu, wyjaśniam więc, że wcale tak nie jest.

            Kościół Katolicki mocno ingeruje w życie wiernych, tylko odracza karę za przewinienia na wieczność po śmierci. Scjentologia opiera się na niewolniczej pracy "zwykłych" wyznawców i hojnych dotacjach celebrytów - jednych i drugich, chociaż w różny sposób, musi bardziej dosłownie trzymać za mordę, żeby się to wszystko nie rozleciało.

            • Według różnych statystyk około połowa wierzących nie wierzy w piekło, do widać że nie wiesz nawet że KK oficjalnie stwierdził że nigdzie nie jest powiedziane że piekło w ogóle jest dla ludzi a nie tylko dla złych duchów/diabłów.
              Do tego jeśli według ciebie straszenie piekłem i to co robi scjentologia jest prawie tym samym to nie mam więcej słów.

              • Mówiąc o "inwazyjności", mówię o wszelakich nakazach i zakazach, Ty zdajesz się ją rozumieć w kategoriach fizycznego przymusu. Ale chyba nie o to chodzi w "prawdziwej" wierze, c'nie? Dlaczego jedni przymus stosują, a drudzy nie, już pisałem.

                Powołujesz się na jakieś statystyki i osobiste przekonania "wiernych", ale te wszystkie dogmaty i reguły chyba jednak po coś są - żeby ich przestrzegać. "Bądź posłuszny, bo inaczej będziesz mieć przesrane" - już mniejsza o to, w jaki sposób. Gdyby większość stwierdziła nagle, że nie wierzy w któreś z przykazań dekalogu, to przestałoby ono obowiązywać? Nope. To tylko świadczy o wygodnictwie, wybiórczości wiary i na dobrą sprawę - jej nieprawdziwości.

                PS Od kiedy niby piekło nie jest dla ludzi? Za moich czasów samobójca był z automatu potępiany. A teraz co, dostaje dyspensę? Musiałem coś przegapić.

                • Przykazanie same w sobie nie są inwazyjnością, bo są dobrowolne. Inwazyjne by były gdyby ktoś wybijał zęby za jedzenie mięsa z post ;) (taki żarcik historyczny).

                  Powołuję się na odczucia wierzących, bo jeśli ktoś nie wierzy w piekło i potępienie i jest to słaby straszak/przymus itp, w przeciwieństwie do tego co robi socjologia, czyli fizyczne realne zastraszanie, kontrolowanie itp.

                  Nie jestem pewien od kiedy, bo to nie moja bajka, ale takie jest oficjalne stanowisko KK, z tego co wiem od dosyć dawna, na pewno samo założenie istnieje od dawna, ale po prostu klechy często mówią co innego niż jest w oficjalnej wykładni (może sami nie wiedzą:P) a wierni nie wiedzą tym bardziej, bo który wierzący przeczytał katechizm KK?
                  Bo statystycznie taką np biblię czytają częściej ateiści.

  • Myślę, że posiadamy zbyt mała wiedzę na temat psychomanipulacji żeby móc wyciągać takie wnioski. Nam ciągle sekta kojarzy się z ludźmi biegającymi wokół rozpłatanego ciała w habitach ale oni już dawno działają inaczej...subtelniej. Przejeli techniki służb specjalnych. To nie jest tak, że przychodzi Kowalski na spotkanie sekty a oni biją na kolanach pokłony wielkiemu złoconemu jednorożcowi i pracują za 0,5 zł za godzinę. Kumpel mojego faceta był jednym z najbardziej wybitnych specjalistów od sekt w Polsce, założył stowarzyszenie zajmujące się sektami. Postanowił, że prowokacyjnie pojedzie na miesięczne zgrupowanie takowej i po półtora tyg. uciekł gdyż wiedział, że jak zostanie chociaż chwilę dłużej to w to uwierzy...poczuł, że jest na najlepszej drodze żeby w to wejść. ŚWIADOMY CZŁOWIEK!! Osoba, która WIE, że idzie do sekty i która ZNA techniki jakie się stosuje w takich grupach. I była na skraju...Więc co mogą zrobić ze zwykłym nieświadomym Kowalskim. Myślę, że zbyt pochopnie oceniasz... My zwyczajnie w świecie nie posiadamy wiedzy żeby się bronić...Mój facet poszedł na spotkanie i po 3 zdaniach wiedziało co chodzi i jaka jest na nim technika manipulacji stosowana. Ja siedziałabym do końca pewnie z rozdziawioną z wrażenia paszczą i wyszłabym z ulotką a po tygodniu pewnie byłabym po uszy w takim bagnie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię