Niby zwykły, ale dla mnie jednak nie.

Niby taki klask o walce z przeciwnościami, o pokonywaniu swoich słabości, o spełnianiu marzeń itd. Jakie to amerykańskie. Moim zdaniem film jest świetny w swej prostocie. Twórcy nie ciągną zbyt wielu srok (wątków) za ogon, a to czasami potrafi zgubić podczas realizacji filmu. Przedstawili prawdziwą historię, nie upiększali, nie ujmowali (to też się zdarza), pokazali to idealnie. Czasami chce się dodać jakieś fajerwerki (bardzo brutalne bójki, odważne sceny damko-męskie, głupkowate i niesmaczne żarty, ociekający wokół patos), ale to może popsuć dzieło. Tutaj oszczędzili sobie efekciarstwa, więc jest OK – bardzo dobry balans jak dla mnie. Aktorzy nie zawiedli. Aż ciężko mi się do czegoś przyczepić w tym filmie, który miał być taki a nie inny. Ogląda się go bardzo przyjemnie. Polecam 

Dobrze, że docenili Dona Haskinsa. Jakby nie było tego filmu, to pewnie dużo węższe grono poznałoby jego historię – historię zwykłego człowieka, który pokazał, że można przeciwstawić się systemowi.

Film o wytrwałości, który daje kopa. Mi dał, a przyda się na pewno ;)

Niestety takich filmów dziś już coraz mniej.

  • Zgadzam sie, ale film jest dość podkoloryzowany, a sam Haskins wyidealizowany. Po pierwsze, Texas Western juz w latach 50 przed Haskinsem rekrutował i grał Afroamerykaninami, a gdy Haskins obiął posade trenera w 1961r. nie w 1965-66 jak to pokazuje film, miał juz 3 afroamerykanow w swoim skłądzie z poprzednich lat.

    • No to kurde wyidealizowali... Faktycznie.

      Grali ogony, nie byli wystawiani od początku - była o tym mowa w filmie. Zmieniło się to za trenera Haskinsa dla którego liczył się talent.

      Fakt objął posadę trenera w 61, nie w 65, przy czym wiele to nie zmieniło bo rekrutacje pokazaną w filmie przeprowadził dopiero w 65 gdzie niejako dostał fundusze potrzebne do ich przeprowadzenia.
      Zresztą "Droga do sławy" to nie film dokumentalny, fakty nie muszą się pokrywać w 100% ze stanem faktycznym, a przywiązanie do detali w tym filmie powala (radzę obejrzeć archiwalne materiały ze spotkań gdyż dzięki temu można zauważyć że nawet sposób poruszania się na boisku zawodników został idealnie odtworzony przez aktorów).

      Obstawiam że jak kiedyś zrobią film o Leicester City, to pominął fakt że w kolejnym sezonie Ranieri został zwolniony, a "Lisy" rok wcześniej popisały się fenomenalną końcówką... gdy trenerem był jeszcze Nigel Pearson (22 punkty w 9 meczach, więcej niż przez 29 wcześniejszych kolejek gdy zdobyli 19 oczek) bo są to fakty kompletnie nie potrzebne w opowiadanej historii.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: