Pani scenarzystka się nie popisala

Schematyczna historia o poszukiwaniu tego co najważniejsze. Czyli? No siebie. Znacie to pewnie, bo ten motyw pod różnymi wariantami był już eksploatowany. Niestety tutaj jest tylko ten jeden. I to kurczowe trzymanie się tej zmarłej matki. To wieczne gadanie. Tutaj nie ma scen by bohaterka zostawiła myśli dla siebie i po prostu spojrzeniem wyraziła myśli. Oczywiste oczywistości padają z jej ust, banał w duaialogach ściga banał techniczny. Kamera lata: góra, dół, boki, lewo, prawo. Twórcy próbują zdynamizowac ekranowe CGI ale idzie to im "jak po grudzie", czuć jakąś desperacje w tle. Montaż utyka. Nuda.

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: