Niewiele się dzieje, film się nieco wlecze a pomysł naiwny jak w filmach o Bondzie (gadający delfin + zamach na prezydenta), z drugiej strony prześliczna muzyka Delerue, ładne zdjęcia, solidny George C. Scott i w sumie sympatyczny delfin, który mówi :) sprawiają, że idzie obejrzeć bez bólu. :)
Film, który rozdziera serce. Mike Nichols zrobi kino nawet z opowieści o delfinach. Inna rzecz, że podstawa literacka też bardzo rzetelna, scenariusz Bucka Henry, pozornie niedorzeczny naprawdę ma ręce i nogi. Może dlatego tak boli.