Książka była świetna. Pod względem fabuły dużo lepsza niż film. Ale te cudowne zdjęcia i Colin Firth (z tym swoim zabójczym spojrzeniem, z którego korzystał już w "dumie i uprzedzeniu") Scarlet Johannson (bardzo podobna d dziewczyny na obrazie) rekompensują (nie wiem czy dobrze napisałam) mi ten brak.