Elizabeth: The Golden Age

1 godz. 54 min.
7,1 38 822
oceny
7,1 10 38822
12 172
chce zobaczyć
6,0 6
ocen krytyków
{"rate":6.0,"count":6}
{"type":"film","id":133815,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Elizabeth%3A+The+Golden+Age-2007-133815/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Elizabeth: Złoty wiek
  • jabu ocenił(a) ten film na: 5

    Dramat historyczny? - raczej nie, bo więcej tam propagandowej mitomanii, przetkanej patosem i uprzedzeniami, niż faktów.
    Wciągające rozmachem widowisko? - na pewno tak. Zwłaszcza w kinowym wydaniu, niektóre sceny z pewnością robią wrażenie.
    Czy dla tych scen – warto? Pewnie, że tak. Film zrobiono na bogato, z przepychem, rozmachem i malowniczością i pewnie nie przypadkiem w takim właśnie stylu, jeśli się zważy pochodzenie reżysera. Historyk się złapie za głowę, ale niezorientowany widz to kupi.
    Warto też dla kilku ról.
    Choćby dla Cate Blanchet, która tradycyjnie się starała, emanując wdziękiem i charyzmą. Dla Geoffreya Rusha, który – odnoszę takie wrażenie – w czym by nie zagrał i jak, by nie zagrał – przykuwa uwagę i zapada w pamięć. Choć przerysowany, niczym postać z komiksu – Jordi Molla, również daje radę.
    A propos Blanchet. Najwyraźniej tak się spodobała w kreacji "rycerz w lśniącej zbroi na bojowym rumaku", że opcję tą łyknął bez popijania Ridley Scott, obsadzając ją w podobnym charakterze – zbrojnej Marion, w swojej, nakręconej trzy lata później, "historycznie – sprawnej- inaczej" wersji przygód Robin Hooda.
    Ale wracając do "Elizabeth: Złoty wiek". Po obejrzeniu filmu, można odnieść wrażenie, że twórcy nie byli zainteresowani obiektywnym pokazaniem opowiadanej historii, że pociągnęli ją silnie antykatolicko, na dodatek w szeregu przerysowanych wątków, ze szczyptą niepotrzebnego patosu. Barwy klubowe z podziałem na tych złych i dobrych – zarysowano tam jednoznacznie. Ani mru mru o tym, że spora część angielskiej szlachty planowała szybko zdradzić i "sprzedać" Elżbietę katolickim inkwizytorom (skutkiem czego wiele związanych z tym, zachowanych dokumentów, dalej jest w W. Brytanii objętych – jak te dotyczące katastrofy gibraltarskiej – klauzulą tajności).
    Większość scen (jeśli nie wszystkie) pokazujących starcie z Wielką Armadą – w ogóle nie miała miejsca. Wzniosłe przemowy wzmacniające morale i hart ducha Brytyjczyków w obliczu inwazji zza morza - były, ale 350 lat później w wydaniu Churchilla, nie Elżbiety. Wśród samego zaś wojska zgromadzonego na wybrzeżu, które w filmie rozgrzewa patetyzmem osadzona w lśniącej zbroi Elżbieta – jak wiemy – wielu... trzymało kciuki za katolickich najeźdźców.
    Raleigh nie brylował w żadnych starciach z hiszpańskimi galeonami, a jeśli już, to nie wówczas, tylko dekadę później najeżdżając hiszpańskie porty. Samo zaś zniszczenie Wielkiej Armady, stanowiące tło znacznej części fabuły filmu i finalnie gloryfikujące Elżbietę i cały, dzielny naród Anglików, przedstawiono mocno w oderwaniu od tego, co wiemy o rzeczywistym przebiegu tego konfliktu. W filmie flotę puszczono z dymem a burza w tle, pokazana jest jakby tylko, jako dodatek do podkręcenia klimatu. Było dokładnie odwrotnie.
    Na końcu filmowcy zadbali o mocny, symboliczny akcent zobrazowany pod postacią zestawu tonących krucyfiksów, znajdujących swój zasłużony koniec w głębinach wód protestanckiej, miłującej wolność i swobodę Anglii. Mordowanych wzdłuż całego wybrzeża, bez litości i bez wyjątku, całymi setkami, rozbitków ze zburzonej przez szkwał Wielkiej Armady – filmowcy nie pokazali, koncentrując się na zbliżeniach Elżbiety, ukazanej w roli otoczonej aureolą zbawczyni narodu.
    To mógł być świetny film. Umożliwiał to wielki budżet (co widać podczas seansu), kapitalni aktorzy i rokująca na dobry scenariusz historia fascynującej władczyni wśród podległych jej, ale próbujących nią kierować i kontrolować – mężczyzn.
    A wyszło coś zbliżonego do pełnego rozmachu, propagandowego widowiska, rozmijającego się z faktami, ale na pewno cieszącego oko.
    Pytanie, czy tak ma wyglądać dobry dramat historyczny, lub – jak kto woli – rzetelny film biograficzny – pozostawiam otwarte.

  • jabu " Wśród samego zaś wojska zgromadzonego na wybrzeżu, które w filmie rozgrzewa patetyzmem osadzona w lśniącej zbroi Elżbieta "
    --------------------------
    a prawdziwa Elżbieta siedziała wtedy w pałacu w Londynie, była wtedy dużo starsza i brzydsza... :-(


    w TVP Historia dzisiaj o 21:05 i w sobotę o 20:10 będzie odcinek 1/3 serialu BBC
    "Nieznana historia Wielkiej Armady" ("Armada: 12 Days to Save England" vel "Armada: The Untold Story" W.B. 2015)