Uważam, że film znakomicie pokazał, jaki Elvis był naprawdę! Te jego czułe gesty, buziaki i w ogóle... Przecież nikt mu nie kazał tego robić! W scenie, gdy przechodził obok tłumu całując niemowlaka w czoło skojarzył mi się z Janem Pawłem II ... A swoją drogą dziwię się, że pod tym filmem nie ma żadnego tematu.. ;)