Lokuję ten film pośród 10 najlepszych jakie widziałem w 21. wieku.
Cudowna muzyka, piękna choreografia, znakomite zdjęcia, żadnej położonej roli, żadnych scenariuszowych mielizn, trolling transów, poruszone ważkie problemy współczesnego Meksyku.
Iiii…
Last but not least trwa tylko 2 godziny!
Teraz reżyserzy mają takie EGO, że kręcą swoje gnioty nie używając nożyczek! Filmy trwają po 3 godziny i więcej, zupełnie niebywałe to jest.