Jestem zachwycona tym filmem. Nie cierpię musicali, a ten mnie chwycił za serce. Język hiszpański i tematy związane z Meksykiem idealnie opowiadają się przez śpiew. To jest inny storytelling, inne metafory, inne kolory., inny rytm. Tomasz Raczek w swojej recenzji powiedział, że sceny muzyczne mogłyby być lepsze, bo ciężko coś zanucić, jakiś hit. A ja bym powiedziała, że ciężko zanucić, bo te melodie były zbyt trudne! Mnie te sceny zachwyciły. Ich zróżnicowanie, półnuty wyśpiewywane w tak różny sposób. I Karla Sopia Gascon - genialna. Scena z usypianiem syna - kto mógłby zagrać to lepiej? Mega ciekawy, niesztampowy film.