Film w stylu serii "Życzenie śmierci", tyle że mniej krwawy niż filmy z Bronsonem. Były jedynime dwie krwawe sceny na początku - scena ze ścięciem głowy przez George'a Cheunga w Wietnamie i scena jak bandyci wbili widły w plecy Stevena Jacksona.
Robert Ginty zagrał tu twardziela właśnie typowo jak Charles Bronson w serii "Death Wish", ale ja wolę go w innych filmach np. "Vietnam Texas" lub "Rozkaz zabijać". Ogólnie film dobry, ale oczekiwałem nieco więcej po tym kultowym plakacie.