..która całą ludzkość uratowała."
No, przyznacie, dość ciekawe ukazanie bestii. Szedłem do kina z myślą, że olbrzymi jaszczur będzie sprawcą licznych kataklizmów dotykających ludzkość, a tu proszę, proszę.. myślę, że niedługo zobaczymy Godzillę w kanonie herosów Marvela ;)
Ale do rzeczy. Ciekawa propozycja. W porządku fabuła. Prosty przekaz. Wszystko zostało przejrzyście wyjaśnione. I przede wszystkim rozmach! Taak, główną zaletą filmu jest rozmach, z jakim go zrealizowano. Godny podziwu! Jak i również budowanie treści. Film coraz bardziej, ciekawiej rozwijał się z minuty na minutę. Nie zawiodła też tytułowa Godzilla! Ryk - na sztywnym siedzisku w kinie zawsze wiązał się z gęsią skórką przebiegającą przyjemnie po ciele :D
Rewelacyjne kino, po wymagającym tygodniu pracy; przyjemny odstresowywacz; akcja - sci fi, ja nie mam zarzutów, nie zawiodłem się, dobrze bawiłem się w kinie. Świetnie spędziłem te 2 godzinki w kinie. Brawo! [I to, aż się prosi o kontynuację :D]
Jedyne takie narzucające się minusy to mam to głównego bohatera. Złość, smutek, radość, przygnębienie - ten sam ryj. "Cześć, jestem Aaron Taylor-Johnson, jestem super przystojny, gram w fajnej produkcji, po nagraniach robię fajne rzeczy. Bo jestem fajny."
No i mało napięcia. Edwards mógł pobudować trochę na emocjach, dodałoby to tylko smaczku.