Byłem pełen obaw co do tego filmu ale tez pełen ekscytacji w końcu na ekranie miał po raz 20 któryś pojawić się Godzilla, król potworów itp. Odżyły wspomnienia z dzieciństwa; kto nie bawił się figurkami godzili nie niszczył legowego Tokio? - Ten trąba ! :)
Nie należę do psycho fanboyów ale Godzille zawsze lubiłem. Po średniej Godzilli z 98 roku która raczej była dinozaurem niż niezwyciężonym potworem oczekiwania widzów i moje były duże. I w większości zostały one spełnione Sam potwór jest piękny nic dodać nic ująć. Fabuła jak to w takich filmach jest głupia ale nie aż tak by mieszać ten film z błotem. Jak w tego typu produkcjach zdarzają się dziwne zbiegi okoliczności, cudowne wyjścia z tarapatów, naciągane tajemnice itd. Ale tak jak mówię fabuła nie jest aż tak głupia.
Aktorsko jest w porządku, Cranston jak zwykle bdb, młodsze pokolenie aktorów trochę odstaje ale całościowo jest dobrze.
Godzilla w Imax prezentuje się rewelacyjnie, efekty specjalne stoją na wysokim poziomie, zniszczenia, dźwięk robi to wrażenie.
Film pozbawiony jest aspektów komediowych i w mojej opinii to był trafny wybór. Mam już dość głupich żarcików sypanych przez bohaterów ( mamy od tego filmy Marvela).
Wielu widzów zarzuca reżyserowi że poświecił jej za mało czasu ekranowego. Serio ? Czy to duży minus raczej nie. Jej brak czy tez pobieżne jej przedstawienie ma na celu rozbudzenie w nas apetytu, satysfakcja przychodzi w finale. Takie dawkowanie wrażeń wychodzi filmowi tylko na dobre. Edwards spisał się bardzo dobrze.
Pokłony dla króla potworów wrócił w dobrym stylu !
8/10
PS. „Gimby się nie znajo” na dobrym kinie. idźcie chłopcy oglądać śmieszne bajeczki od marvela.