Mimo początkowej dłużyzny filmu, i skupieniu się na ludzkiej perspektywie historii czuć w nim ducha klasycznej wersji. Ludziom którzy narzekają na brak logiki polecam obejrzenie japońskiej wersji ,,przygód" Godzilli, tam to dopiero odstawiali intelektualną gimnastykę żeby się to wszystko kupy trzymało, dobrą decyzją było pozostawienie rozwiązania całej sytuacji potworom i klasycznym metodom atomowym, bez żadnego naukowego bełkotu i genialnym naukowym rozwiązaniom. Szafowanie kliszami w fabule? niech mi ktoś napisze jak wprowadzić w miarę rozumną fabułę do takiego gatunku filmowego? Mało Godzilli w Godzilli? byłoby tylko więcej narzekania że film tylko o nawalących się stworach. Szczerze mówiąc obawiałem się scen walk i sposobu w jaki je zrealizują w szczególności ,,promienia Godzilli" ale jednak podołali moim oczekiwaniom, w scenach czuć ,,powagę sytuacji" i uniknięto kiczowatości. Jednymi z niewielu minusów są ,,klasyczne" dla amerykańskich filmów zachowanie wojska, to idiotyczne bieganie z karabinkami m4, w sytuacji gdy bezpośrednia salwa rakietowa z okrętu nie robi na czymś wrażenia, mogliby sobie odpuścić to daremne strzelanie, chociaż bez broni wyglądali by mało męsko, no i oczywiście myśliwce strzelające z ,,przyłożenia" rakietami, broń za 140 mln dolarów sztuka a jak zawsze na filmach muszą podlecieć na odległość wymachu potwora żeby go ostrzelać... Może piszę mało obiektywnie, ale film spełnił pokładane w nim oczekiwania i ten ryk Godziili, budzi nostalgię, podobnie jak sam wygląd i jej postawa, mam was gdzieś marne ludziki i wasze daremne działania, robię swoje i wracam do siebie.
Ze wszystkim się zgadzam, oprócz tych "mało męskich" żołnierzy. Co prawda zalatuje Hollywoodem aktorstwo Forda, ale akcja całego wojska jest jak najbardziej na miejscu. Z jednej strony próbują ratować sytuację, bo potwory wielkości wieżowców robią rozpierduchę. W realu takie coś też by przeszło, tyle że takie ogromne potwory to czysta fantastyka - dlatego też film prezentuje to, co miał zaprezentować. Czyli? Godny reboot klasycznej Godzilli z 1954. Typowy science-fiction który cieszy uszy i oko. Bo kto nie lubi przerośniętych gadów na dużym ekranie? ;D
Super podsumowałeś film, na prawde. Mam takie same wrażenia po seansie. Pozostaje tylko czekac na sequel...
Daj spokój bo czasem mi sie płakac chce jak cos slysze albo czytam ;/ Wydaje mi sie ze niektorych rodzice byli z boku gdy dziecko sie wychowuje, brawo dla takich rodzicow...
Klimat robi w tym filmie naprawde dobra robote
same sceny poczatkowe z narodzinami MUTO sa bardzo fajne tak jak widok z perspektywy czlowieka na godzille np jak zolnierze spadali z nieba.
Film mnie bardzo usatysfakcjonował, dawno się tak nie bawiłem w kinie. Wielu ludzie nie rozumie, że film o Godzilli wymaga specjalnego nastawienia. Że trzeba wziąć na luz i cieszyć się filmem. Trzyma klimat dawnych filmów z nową jakością kina. POLECAM