10 razy bardziej realistyczny od tego tyranozaura z wadami genetycznymi z 1998 roku.
Bo to film science- fiction...fiction z angielskiego fikcja. Także wybacz ale nic nie musi tu być realistyczne.
Może przesadzam, ale wymagałam od tego filmu trochę więcej niż pokazywania jak 3 monstra idą przez świat i robią rozwałkę - na przykład dobrego aktorstwa. Twórcy strzelili sobie w stopę tak wcześnie zabijając Bryana Cranstona. Aktora grającego Freda pamiętałam z "Chatroom" gdzie zagrał świetnie, a tutaj takie rozczarowanie...
Nie jestem fanką poprzednich "Godzilli", dlatego nie porównuję do poprzednich filmów, tylko oceniam jako osobne dzieło. No i słabo trochę.
Zgadzam się :) zabicie Bryana Cranstona było błędem :( Mógł z łatwością pociągnąć cały film razem z Ken'em (Watanabe)
Do tego słaby i bardzo kulawy scenariusz ( gdyby skrócic film o te 20 minut wyszłoby na dobre )
Podobno z gówna bata nie ulepisz , lecz Bryan Cranston swoją rolą udowadnia , że jest inaczej i wyciska z niej wszystkie soki... niestety na tle bardzo drewnianych postaci wygląda to tak jakby parodiował sam siebie :(