6,0 86 tys. ocen
6,0 10 1 85974
6,0 42 krytyków
Godzilla
powrót do forum filmu Godzilla

Nowa Godzilla wzbudziła, co oczywiste, wielkie oczekiwanie i nie zawiodła ich. Akcja rozpoczyna
się w 1999, tak jakby celowo odcinając się od fabuły (i wizji) Rolanda Emmericha i jego Zilli z
1998. Godzilla Edwardsa jest jakby bezpośrednią kontynuacją swojego legendarnego
Japońskiego pierwowzoru z 1954. Wizualnie i klimatycznie też, z resztę, kontynuuje tradycję
Godzilli z kraju kwitnącej wiśni. Wystarczy wspomnieć japońskiego naukowca (Ken Watanabe),
którego postać nawiązuje do tych z filmów Toho z lat 50. i 70.
A skoro już o obsadzie mowa, to jak wszystkim wiadomo promocja nowej Godzilli była oparta
nie, jak mogłoby się zdawać zważywszy na tematykę filmu, na potworach, ale na "ludzkiej"
obsadzie. Zaraz potem pojawiły się skargi malkontentów, że Bryan Cranston nie ma do
odegrania wcale dużej roli, a pojawia się głownie z racji swojej popularności, którą zdobył po
Breaking Bad. To jednak nie do końca prawda, bo przez pierwsze pół godziny filmu Cranston
praktycznie nie schodzi z ekranu, i nie sposób oderwać od niego oczu. Jak wypowiada słowa
"This thing's going to send us back to the Stone Age", to aż mi ciarki po plecach przeszły. Takie
lekkie, ale zawsze. Cały film w miarę upływu czasu staje się mniej "ludzki", a bardziej "potworny",
a fabuła typu "wpadłem na trop afery i prowadzę śledztwo", zmienia się film katastroficzny. Na
ekranie szaleje kataklizm i spustoszenie, a ludzie zaczynają uciekać ulicami oglądając się za
siebie jak Japończycy uciekający przed tsunami - uciekam, ratuję życie, ale jeszcze sobie zerknę
i się dokładnie przyjrzę temu co mnie goni. Na szczęście właśnie w momentach gdy to mogłoby
zacząć być męczące, Edwards zmienia lokację ratując widzów od typowo Emmerichowskich
scen rodem z 2012.
Słyszałem też, że w nowej Godzillli mało jest Godzilli. Cóż, przwda, że przez wiekszość filmu o
Godzilli dużo się mówi, choć nie widać jej. Dostajemy dużo scen z MUTO i zastanawiamy się "no
to pokażą w końcu tego Godzillę, czy nie?". Jednak dzięki temu pojawienie się króla potworów
robi tym większe wrażenie. Potem dwa razy już mamy zobaczyć jak Godzilla walczy z MUTO, ale
coś nam przerywa - obieramy perspektywę ludzi w uciekających przed kataklizmem i ktoś nam
złośliwie zamyka przed nosem drzwi do schronu właśnie wtedy gdy potwory zaczynają bój, albo
nagle przeskakujemy do innej sceny - sceny, w której mały chłopiec ogląda w telewizji relację na
ze starcia gigantów i krzyczy do mamy "Patrz, dinozaury", jakby sam oglądał film z logo wytwórni
Toho z lat 70. Ale całe to starannie budowane oczekiwanie ma swój cel. Finał należy do Godzilli i
gdy długo wyczekiwane starcie potworów się rozpocznie, uwiadamiamy sobie, ze warto było
czekać. Warto było też czekać na ten film.

ocenił(a) film na 10
easyrider_2

Godzilla to samiec...

ocenił(a) film na 7
NeoMetalSonic

To przez końcówkę -a. Niby się wie, że Godzilla to ON, ale odruch gramatyczny jest silniejszy. Soją drogą ciekawe zjawisko.

ocenił(a) film na 10
easyrider_2

Czy ja wiem? Każdy kto oglądał film Akira nie ma problemu z odróżnieniem płci tytułowej postaci.

ocenił(a) film na 8
easyrider_2

Godzilla jest śliczny i jest gwiazdą. Reszta obchodzi mnie mniej.