Bardzo podobało mi się, że nie było "bitwy " w hogwarcie pomiędzy śmierciożercami a uczniami Hogwartu a zamiast tego naprawde klimatyczne niszczenie sali przez belatrix w czasie gdy cała szkoła spała i "polowanie" na Dumbledora. Za to Yates ma u mnie plus bo i w Zakonie i w Ksieciu naprawia błedy pani Rowling bo sry ale moim zdaniem to że uczniowie walczyli prawie na równi z tak grożnymi przeciwnikami to najwieksza wpadka ksiązki - kto by sie ich bał jak 5 klasiści praktycznie dawali sobie rade? dzięki bogu Yates troszkę to wyprostowuje i urealnia:) Książka oczywiście lepsza, ale jeśli chodzi o sceny walki i wspomniane wątki Yates się spisuje. Rowling to tylko kobieta gdyby ksiązke pisał mężczyzna walka napewno wygladala by tam inaczej. Film 8.5/10 najlepszy po Więźniu Azkabanu.
Feministki zaraz po nas ostro pojadą, ale masz rację.:) Mężczyzna lepiej napisałby scenę walki, ale kobieta świetnie potrafi pokazać emocje w pozornie papierowym świecie.
Ja oczywiście nie krytykuje Rowling bo napisała 7 świetnych książek które uwielbiam, ale jak wszystko nie są idealne:)
Oczywiście masz trochę racji, ale zauważ, że może z takim Voldemortem, to by rzeczywiście szans nie mieli, bo znał tak jak Dumbledore wiele zaklęć przed którymi trudno by było "uskoczyć", ale nie dzielił się nimi ze wszystkimi Śmierciożercami. Aby unicestwić takiego Śmierciożercę wystarczy znać zaklęcia oszałamiające i mieć dobry refleks. A to, że byli tak bezwzględni i sami używali tylko Avady czyniło ich jak powiedziałeś "groźnymi", a nie że byli super-wyszkoleni, większość to półgłówki.