KP to pierwszy film z serii, który mnie zawiódł. Do tej pory byłem raczej orędownikiem każdej adaptacji i przymykałem oko na wiele mankamentów. Tym razem bałem się iść na seans, ze względu na skrajne opinie i fakt, że to moja ulubiona część książki. Nigdy też nie narzekałem na reżysera, w końcu 5 film nie był całkiem niezły... Tutaj mamy do czynienia z jakimś wytworem, który chyba tylko przez przypadek nosi tytuł HP. Fabuła jest strasznie krótka, wzbogacona o kilka dopowiedzianych scen dlatego po zakończeniu byłem w szoku - to już? przecież nic się nie stało, no i gdzie te 2,5 godz? Jest mi przykro i żal, że to nie ten Potter, który urzekł mnie lata temu. Nie rozumiem też zmian, które zrobiły z filmu komedię/romans! Przypomina mi się scena z pogrzebem Aragoga, czy w książce to tez było takie zabawne? Ech...
Na plus jedynie można zaliczyć wspaniałą jak zawsze Bellatrix, matkę Malfoya oraz Hermionę i samego Malfoya.
No, niestety muszę się zgodzić ;).
Też mnie 6 cz. zaskoczyła, w gazetach pisali, że niby zasługuje na Oscara czy na coś tam... Jakoś mi ten film do gustu nie przypadł.
Mało fajny scen, śmierć Dumbledore'a jakoś słabo pokazana...
Poprzednie części były wg mnie o wiele lepsze, choć stwierdzam to z żalem ;).
A, no i szkoda, że nie było "ksywki" xD.
" - To moja ksywka.
- Twoja ksywa.
- No tak... tak mnie nazywają moi przyjaciele" xD