Na szczęście lub nieszczęście, na premierze należałem do grona osób, które nie czytały "Księcia". Dlatego też nie zmagałem się z nieustającymi porównaniami i irytacjami czytelniczymi :)
Moje podsumowanie ekranizacja "Księcia" - rozwinięcie "Zakonu Feniksa" i wstęp do "Insygniów Śmierci"...Ale zabrakło mi pierwiastka, tworzącego z tej produkcji osobną, niezależną część. Jakoś tak się "rozlała"... ;)