Taka jest prawda.
Książka, choć gruba, to była ciekawa.
A w filmie spłycono wiele wątków i skupiono się głównie na miłości.
A co to? Romantyczna komedia dla nastolatków, czy film o magii i Wielkim Czarnym Magu?
Noż w mordkę jeża i jeżozwierza!!!
Szkoda, wielka szkoda.
Nie, nie napiszę, że film mi się nie podobał, ale charakter i wymowa tej 6 części zostały zachwiane. Przykre, ale prawdziwe.
Z filmu zapamiętałem wątki miłosne oraz ...shiet.
Fantastyczna była Bellatrix, Snape, ale wręcz katastroficzny Malfoj.
Kurna, na widok Drako nóż mi się otwierał, a tu w filmie żałosna postać.
A ten jego plan...na kilometr śmierdział nieudolnością.
Wyszedł tylko dzięki temu, że w książce miał wyjść.
Avada Kedavra - w książce to była!!! śmierć Dumbledora, ale tu w filmie...Brak tej atmosfery, brak w ogóle całej otoczki. Szkoda, wielka szkoda. Nawet nie było mi żal staruszka...
No i na koniec HP - wystarczyło spytać się profesorka co takiego powiedział podczas rozmowy z Tomem Riedlem, a nie skomleć o myśli.
I czas i pieniądze by zaoszczędzono.
No i na koniec...koniec.
Brrr, to baśń 1000 i jednej nocy???
F"a"ck!!!
Z części na część coraz bardziej zbliżamy się do finału.
A tu co?
Wakacje to zero emocji?
Bo taka jest prawda, że film jest tak przewidywalny, że chciało się wyjść i przeczytać jeszcze raz książkę.
Magii - zero.
Tajemnicy - zero.
To ma być ten poprawiony scenariusz...???
No to nawet nie chcę wiedzieć jaki był pierwowzór!!!
I na koniec - film za krótki.
Już w HP4 spłycono, w HP5 obcięto, ale tu, w HP6 to może jeszcze dodadzą kaszankę, to będzie smaczniejsze...???:)
Jeśli HP7 ma odnieść sukces, to chyba rzeczywiście na 2 części trzeba będzie podzielić...
Ale AKCJI więcej!!!!