po obejrzeniue filmu czuję niedyosyt, najbardziej brakowało mi w filmie ataku smierciozerców... Jednak chciałam zwrocic uwagę na cos zupełnie innego, mianowicie na postać malfoya, granego przez Toma Feltona, doskonale wcielil sie w role, emocje jakie nim targały odegral bardzo realistycznie, moim zdaniem powinno być go więcej w filmie. Ze wzgledu na Feltona daje 8 z czystym sumieniem.
Chciałem zauważyc, że jak dla mnie Felton był jednym z gorszych aktorów w tym filmie (i nie mówię tego z przekory). Genialny był Jim Broadbent w roli Slughorna (zresztą jest to oscarowy aktor - 'Iris' w 2002), w formie jak zawsze Rickman, pozytywnie zaskoczyli mnie Gambon i Grint (świetny komizm!).
ja się nie wypowiem zbytnio na temat aktorów, bo dla mnie scenariusz zabił
wszystko i aktorzy zbytnio nie mogli się popisać! :/
ale jeśli już, to za trzech najlepiej odgrywających swoją rolę aktorów
uważam również Toma Feltona oraz Alana Rickmana (Snape) i wcześniej
niewspomnianego Ruperta Grinta (Ron), a najgorzej wg mnie grali Jim
Broadbent (Slughorn, chociaż jak dla mnie się on po prostu do tej roli nie
nawadwał...) Daniel Radcliffe (Harry) i Helen McCrory (Narcyza Malfoy)...
:(