Strasznie zawiodła mnie ta część. Scenarzysta wyciął praktycznie wszystkie ciekawe wątki z książki i zostawił same igraszki miłosne na poziomie High School Musical. Zdrada Snape'a nie była w filmie żadną tajemnicą, a w trakcie czytania książki aż włosy jeżyły mi się na rękach. Śmierć profesorka nie była w filmie w ogóle wzruszająca. A scena kiedy Draco idzie zabić profesorka a w tle całują się jakieś dzieciaki była wręcz niesmaczna. Najdziwniejsze jest to, że ten sam człowiek pisał scenariusz do prawie wszystkich części (poza Zakonem Feniksa) i szło mu to całkiem nieźle, a na tej części totalnie się wyłożył. Strach myśleć co będzie w ostatniej - sama książka była już nudnawa, co dopiero będzie z filmem... Szkoda...