pan David Yates kompletnie nie potrafi stworzyć filmu który by trzymał wszystkich w napięciu od początku do końca. Kolejnym mankamentem filmu jest to że twórcy przedstawili tak powierzchownie historie Voldemorta, myślę że większość z was się zgodzi że zostało to dość pobłażliwie pokazane, przecież wiele z tych wspomnień miało wpływ na dalszy na przebieg fabuł w ostatnim tomie książki, osobiści żałuje że nie zobaczyliśmy filmie przynajmniej rodziny Toma Ryddla (jego matki, ojca...itp.). Kolejnym dość pobłażliwie potraktowano scenę wdarcia się śmiercożerców do Hogwartu, weszli sobie jakby nigdy nic i wyszli, żałować można że twórcy nie umieścili ceny z pogrzebu Dambeldora, dziwne też wyszła scena początkowa kiedy Harry spotyka się z dyrektorem w metrze, nie uważacie że to trochę beztroskie ze strony Harrego wałęsać się kiedy polują na niego śmierciożercy i Voldemort?. Poza tym niedopatrzeniami film ogląda się bardzo przyjemnie jest się, z czego pośmiać, i efektownie.