Jestem fanką książek o HP i wszystkich 5 ekranizacji. Niestety ostatniej już nie. Stary babsztyl już ze mnie i może się czepiam, ale ten film kompletnie nie pasował mi do reszty. Reżyser zamiast skupić się na istotnych dla serii wątkach (dzieciństwo Voldemorta, działania Zakonu, no i wszystko związane z tytułowym Księciem Półkrwi) serwuje widzowi słodkawą historię miłosną nastolatków, w której nawet po smierci jednego z głównych bohaterów gada się o całowaniu. Zabrakło mi też efektownych pojedynków ze śmierciożercami pod koniec, których po tym, co widziałam w "Zakonie Feniksa", spodziewałam się zobaczyc wiele. Nie było praktycznie nic, tylko jakas dodana scena ze spaleniem Nory... Notabene w Norze dzieje się duża częśc akcji 7 części, więc pewnie zabraknie konsekwencji, albo ja odbudują i będzie po sprawie.
No nie wiem. Jakieś to było za bardzo disneyowskie a za mało potterowskie dla mnie.
Aha! No i ta scena na początku! Buhyahahhahahahah! Przynajmniej 25-letnia pani umawiająca się z Harrym! Ahahahahahahhahahaha!