ogromne wrażenie. Z alegorii dawno temu wyrosłam, a więc nie zacznę pisać o aktualnych przesłaniach i antywojennym charakterze dzieła. Podoba mi się zwłaszcza z punktu widzenia historii- jest dokładny i nie przeinacza oczywistych faktów. Oczywiście happy- end to efemeryda i wystarczą podstawowe informacje z liceum, by wiedzieć jaki ciąg dalszy był.
Co jeszcze w filmie mnie zachwyca? Coś czego nie lubię zazwyczaj- a mianowicie naturalizm. Oto staje nam przed oczami średniowiecze w formie nie przekłamanej: nędza, brak dróg, wszędzie błoto. Nie ma tu pięknych strojów, czystych, nie ma radosnych chłopów, a życie jest bardzo tanie....Branagh wciąż w mych oczach pozostaje najwybitniejsza osobowością w dziejach kina : jako reżysera- stawiam go obok Hitchcocka i Formana. Jako aktor spisuje się niemniej dobrze.