Ze zgrozą zobaczyłem wczoraj, jak Jackson zepsuł adaptację "Hobbita". Część druga to efekciarstwo dla mas! Papierowi bohaterowie - mdły Thorin, który w I części był prawdziwym herosem, antypatyczny Legolas, papierowa elfka, której imienia nawet nie chce się pamiętać, Smaug miotający się po salach Samotnej Góry niczym zaszczute zwierzątko, które tylko rykiem próbuje straszyć bohaterów itd. Dłużyzny i nachalne nawiązania do "Władcy Pierścieni". Krótko mówiąc: 4/10.