Jak to bywa w większości bajduch, momentami męczy patos i podniosłość przeciwstawione zmęczeniu czy zrezygnowaniu bohaterów. Mam odczucie jakbym oglądał historię o schizofrenikach. Tu szczególnie rzuca się w oczy tchórzostwo krasnoludów, którzy w sekundzie stają się
herosami nie do powstrzymania. Ale największym rozczarowaniem jest dla mnie Beorn, którego ludzka postać bardziej nasuwa skojarzenia z wilkołakiem niż monstrualnym niedźwiedziem. To powinien być rosły, dwumetrowy kolos, z łapą wielkości przeciętnego ludzkiego uda, zarośnięty
jak kanadyjski drwal a nie kolejny Xman, kocur i nie wiadomo jeszcze co.
Mimo wszystko dużo lepsza odsłona historii Hobbita i krasnoludów. Wizualnie i fabularnie dzieję się mnóstwo, muzyka i efekty na najwyższym poziomie. Miłośnicy gatunku i literackiego uniwersum powinni być zadowoleni.
literackiego uniwersum za bardzo nie są wystarczy forum przeczytać ja nie czytałem ale film mi się podobał
A mi się taki image Beorna podoba... trochę bym się zawiódł gdyby zaserwowali kolejnego Hagrida. Zamiast upodabniać jego zwierzęcą formę do ludzkiej, upodobnili aktora do niedźwiedzia... jedyne co mi się w nim nie podoba to głos... cichy, chrapliwy, jakiś pseudoruski akcent :/ inaczej to sobie wyobrażałem.
Beorna po pierwsze było zdecydowanie za mało, kużwa co to miało być?? Mignął chwileczkę i nara...
Niepolitycznie.