Nigdy nie czytałam żadnej z książek Tolkiena, ale jak najszybciej muszę to zmienić. Mam tylko jedno pytanie - z filmu nie za bardzo dowiedziałam się, dlaczego Smaug tak bardzo pragnął tej zemsty, a przede wszystkich złota. Czy on przebywał tam cały czas i w ogóle się stamtąd nie ruszał? :D
Wg Tolkiena smoki były przyciągane przez złoto, lubiły się nim otaczać (trochę jak niektóre kobiety) tak naprawdę nic z nim nie robiły, bo nic też tworzyć nie potrafiły. Pławiły się w swoim bogactwie, takie płytkie przerośnięte jaszczury.
Był ogarnięty czarem bogactw. Nie, nie przebywał cały czas, czasami leciał upolować jakieś jedzonko, ale tam w Górze była jego główna miejscówa. ;p
A jeśli chodzi o zemstę to dlatego że klasnoludy chciały odebrać mu wszystko co miał jakby było jego hehe więc pomyślał że to spisek a także ludzi z nad jeziora ( gapa Bilba jak wygadał o czarnej strzale jedynej broni zdolną przebić skórę smoka) i tak nasz smok poleciał na rozwałkę
Nie chodziło o to że Bilbo wygadał się o czarnej strzale, tylko o to że powiedział że jest "pogromcą beczek" (czy jakoś tak) a Smaug pomyślałam że skoro beczki spływają do wioski nad jeziorem to ludzie muszą spiskować razem z krasnoludami.
ale także zauważył że brakuje smaugowi łuski i powiedział że legenda jest prawdą że czarna strzała zraniła smoka a on to usłyszał, choć z tym co napisałaś też jest prawdą
Bardzo dziękuję za odpowiedzi!! I mam jeszcze ostatnie pytanie - czy Gandalf nie mógł zabić Smauga jakimś starym, silnym zaklęciem? :D
Bez pierścienia nie miał by tyle siły, mógłby co najwyżej przekonać smoka żeby dla niego walczył.
Gandalf miał ograniczenia nałożone przez Valarów co do swojej mocy. Nie mógł rzucać zaklęciami na prawo i lewo, dlatego też walczył mieczem miast porażać wszystkich błyskawicami ;)
Być może Gandalf byłby w stanie osobiście zgładzić Samuga.
Być może, ale gdyby to zrobił, to... nie byłoby całej opowieści o przygodach Bilba z drużyną Thorina! :))
Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to cała historia opisana we "władcy Pierścieni" jest zupełnie niepotrzebna. Bo wystarczyłoby, gdyby jakiś zaprzyjaźniony orzeł zaniósł Gandalfa (lub innego chętnego) prosto do Orodruiny, i w try miga byłoby po Pierścieniu, po Czarnym Władcy, i po zawodach.
Lecz o czym wówczas byśmy czytali i co byśmy oglądali???
:-)
Właśnie na początku też się zastanawiałam nad tym, że przecież te orły mogły ich 'podrzucić' od razu
pod ta górę :D
Gandalf nie zgodziłby się. W "Drużynie Pierścienia" Frodo przerażony całą wizją wyprawy w nieznane z Pierścieniem, proponuje Gandalfowi, żeby go wziął:
" - (...) To ty jesteś mądry i potężny. Czy nie zechciałbyś wziąć Pierścienia?
- Nie! - zawołał Gandalf zrywając się na równe nogi. - Gdybym do własnych sił dołączył jego moc, rozporządzałbym zbyt wielką, straszliwą potęgą, a Pierścień zyskałby nade mną władzę tym większą, tym bardziej zabójczą. (...) Nie śmiem go wziąć, choćby tylko na przechowanie, nie do użytku. Nie znalazłbym siły, by oprzeć się i nie zatrzymać go. (...)"
A z Orłami to nie wiem. Może chodziło o to, że raczej ciężko byłoby je przeoczyć, a cały myk polegał na tym, żeby się przemknąć niepostrzeżenie. ;)
Przepraszam za offtop, to nie ten film. :P