Cześć i czołem, na wstępie chciałbym zaznaczyć iż widziałem oficjalne, nieoficjalne filmy, pograłem w gry i poczytałem książki czy komiksy czy nawet słuchałem audiobooki o tematyce tolkienowsko "jacksonowej".
Także jakieś tam wyobrażenie na temat zasad rządzących się Śródziemiem i "Hollywood'em" mam.
A więc znany jest mi fakt iż elfy z mrocznej puszczy lubowały się w ogólnym biesiadowaniu więc i w winie (dostarczanym z esgaroth) w filmie jest akcja jak elfy ucztują z okazji święta i co tu dużo mówić UPIJAJĄ SIĘ. Dzięki temu Bilbo wprowadza w życie swój plan i pakuje krasnoludy do beczek. Mój zarzut dla Pana P. Jacksona jest następujący w WP Legolas wygrywa z Gimlim konkurs pijacki i widać ewidentnie, że alkohol na niego nie działa.
Powiedzcie proszę, czy Legolas z racji swojego „wysokiego” pochodzenia nie może się upić? (biedaczek) Czy na konkursie pili po prostu jakiś cienkusz, a wino z esgaroth jest jakiąś kosiarą?
Drugi dziwny dla mnie „babol” w filmie jest jak pojawia się Smaug, który w filmie de facto zrobiony jest genialnie. Chodzi o to, że na początku jawi się jako wysoce przewyższająca wszystkich istota. Stworzona pewnikiem przez Morgotha, potężna i mądra, cwana bestia praktycznie nie do pokonania, mogąca jedynie równać się z Sauronem. Później jednak jakby to określić, może tak „daje się prowadzić za nos zwykłej zgrai krasnoludów”.
Rozumiem, że był to efektowny zabieg, którego najprawdopodobniej oczekiwało Hollywood, ale dla mnie mało wiarygodne...
Dla mnie zabieg potrzebny, efektowny, ale podważający nieco potęgę Smauga.
Trzeci i ostatni zarzut w zasadzie nie tyczy się niekonsekwencji lecz nielogiczności. W źródłach pisanych Biała Rada odkrywa za pośrednictwem Gandalfa, że w Dol Guldur rodzi się zło na którego czele stoi nekromanta (Sauron). Gandalf zdobywa tam mapę i klucz od tatusia Thorina i postanawia przedstawić krasnalowi bajeczkę o odzyskaniu królestwa. Oczywiście głównie chodzi o ubicie gadziny, by ta nie stała się główną sauronową bronią.
W filmie Gandalf o Sauronie dowiaduje się jak wyprawa prawię się kończy, a tak przynajmniej ja to odebrałem, nie wydaje się Wam, że to bez sensu? Nic by się nie stało gdyby film zaczął się sceną Dol Guldurową, tylko musieliby wytłumaczyć jak stamtąd uciekł.
…ale w ogóle, to mi się podobało :)
No raczej Smaug nie mógł nigdy równać się z Sauronem. Nawet Glaurung. A Smaug to tylko ubogi krewny Glaurunga z 3 ery. Jak już coś to inny majar mógłby się równać z Sauronem. Np. Balrog - Gothmog. Co do pytania o picie elfów to nie widziałem by Jackson tłumaczył niemożliwość upicia się Legolasa. Drugie pytanie odnośnie Smauga to po prostu absurd który ma z książką niewiele wspólnego. Co do trzeciego punktu to masz rację, mogliby tak zrobić jak piszesz, ale zawiodła by pewnie konwencja filmowa. Pozdro
Pisząc równać bynajmniej nie chodziło mi o wygraną gadziny, raczej o ukazanie dysproporcji.
Tu przekur wapotężny smok, a daje się robić jakiejś zgrai krasnali. A może to była po prostu taka jego forma aktywnej zabawy, no ale to już nadinterpretacja.
Ktoś nie przeczytał dokładnie książki.. Napisane było, jak mocne jest wino z ogrodów Dorwiniona, które było w trakcie tamtej "popijawy" spożywane.