Byłem na Hobbicie już kilka dni temu.Po wyjściu z kina czułem tylko dwie rzeczy - pierwszą były
cierpkie usta od popcornu, a drugą smutek który odczułem podczas filmu wielokrotnie.O tym
zaraz.Jednak "przespałem się" ze swoimi wnioskami i po przebudzeniu się rano pomyślałem
,że Jackson wiedziało tym, że film może być nietrafiony w wielu wątkach/akcjach, ale chciał
ukazać je w tak ciekawy sposób, aby nawet człowiek znający fabułę Hobbita byłby podniecony
podczas oglądnia ich.Ja chociaż odczułem takie wrażenie, a jestem fanem(tak mi się chociaż
zdaje)właśnie Hobbita.Jednak mimo tego kilka scen było dla mnie wręcz
skandalicznych.Szczególnie zaledwie kilkuminutowa akcja w domu Beorna a następnie w
Mrocznej Puszczy.Pająki - tragedia.Miały głos jak Gollum, do tego strasznie szybkie porwanie
kompani Thorina przez Elfy.Jednak potem ucieczka z więzienia Elfów - dla mnie trafiona
scena.Potyczka Orków z Legolasem i Tauriel przyprawiła mnie o wzmocnione bicie serca.Na
prawdę świetna.Później jednak - aż do przebudzenia Smoka film był ciężki do oglądania.Całkiem
zmyślone epizody(z naciskiem na Bardem i transport w beczkach, wtf) do tego równie
bezsensowna opowieść o zatrutej strzale i łusce Smauga.Po prostu druga godzina filmu mnie
mocno przygnębiła.Moje zaciekawienie filmem jednak znowu się nasiliło gdy Thorin i krasnoludy
wyruszyły do Ereboru.Od tego momentu go zakończenia filmu na prawdę oglądało się go w
napięciu, jednak nie jestem w stanie pojąć jak próba stłuczenia smoka w Ereborze trwała
prawie 2x tyle co pobyt Bilba i ekipy w Mrocznej Puszczy.Podsumowując, jestem w stanie
wybaczyć Jacksonowi dużo ,aczkolwiek mam poważne obawy, że po trzeciej części nie będzie już
takiej możliwości.