Strasznie zawiedziony filmem. Fabuła filmu wogóle sie nie trzyma tej z książki. Fajne sceny jak
przeprawa przez rzekę w Mirkwood czy wejście do domu Beorna były zamienione tandetą
Hollywoodzką żeby wpakować jeszcze wiecej efektów specjalnych. Rozciągniety żeby zrobić 3
części i zgarnąć kasę. Czytałem Hobbita około 20 razy. To co Jackson zrobił jest kiczem pierwsza
klasa. Lubie bardzo wszystkie części Władcy pierścieni chcociaż tęż wiele było zmienione ale to
co tutaj zobaczyłem to jest kompromitacja. Pierwsza część Hobbita już mi szemrała ale dwójka
to jest dno. Jest tyle postaci dodanych przez reżysera, fabuła zmieniona a postacie istniejące tak
zmodyfikowane, że mam wrażenie, że Jackson nieprzeczytał nawet ksiązki tylko w Googlu użył
translatora i szybko sobie z chińskiego przetłumaczył streszczenie i na podstawie tego i
wyobraźni zmienionej narkotykami nakreślił swoją wizję. To nie jest ekranizacja tylko
interpretacja. A osoby, które sprzedały prawa do filmu i się zgodziły się na taki kształt końcowy
będą nawiedzane przez Tolkiena do końca swych dni.
Łączę się z Tobą w bulu i nadzieji. Udaj się do najbliższej apteki i zakup maść na ból dupy.
Cycu...Komorowski popełnił tę gafę, o której głośno było. Jak zwykle na idiotę wychodzisz. Zmienisz ty sie kiedyś? Nie sądzę. A chciałeś komus przywalić tekstem ale tylko się ośmieszyłeś. Brawo Cycu!:D
Jackson powinien jeszcze wypuścić wersje dla tych,którzy przeczytali książkę , bo przesaaadzil. Romans krasnoluda z elfką jeszcze rozumiem ,ale wplątanie w film fantasy scen świadczących o tolerancji rasowej oraz wyznań religijnych to już lekka przesada. Trzeba było jeszcze babie burkę na twarz założyć. Może teraz są takie wymogi,aby każda rasa ludzka miała swojego przedstawiciela w filmie o zasięgu międzynarodowym. Oglądałem ten film w UK ,więc na nikim to wrażenia nie zrobiło ,ale w Polsce pewnie szybko to zostanie zauważone. Nie mam nic przeciwko innym rasą oraz wyznaniom ,ale wygląda to dziwnie.
Film który w swoją treść wplątał tolerancje rasową i religijną? To skandal mój łysy kolego. Przecież mogli tam wpakować inne piękne sceny, jak np. rozwalanie parków czy piękne solówki 1 vs 20
"ale wplątanie w film fantasy scen świadczących o tolerancji rasowej oraz wyznań religijnych to już lekka przesada. Trzeba było jeszcze babie burkę na twarz założyć. Może teraz są takie wymogi,aby każda rasa ludzka miała swojego przedstawiciela w filmie o zasięgu międzynarodowym" - jesteś wybitnie tępy
"To nie jest ekranizacja tylko interpretacja. "
W większości przypadków jedno nie wyklucza drugiego...
"A osoby, które sprzedały prawa do filmu i się zgodziły się na taki kształt końcowy
będą nawiedzane przez Tolkiena do końca swych dni."
Dziękuję Ci za łaskawe bycie rzecznikiem Tolkiena. W końcu kto inny mógłby wiedzieć, co twórca Śródziemia sądzi o dziele Jacksona, jak nie Ty? ;)
Nie uważam tak. Moim zdaniem twórca zawsze musi w mniejszy lub większy sposób dokonać swojej interpretacji danego dzieła, szczególnie kiedy pewne zmiany są wręcz konieczne, żeby ekranizacja miał ręce i nogi.
No dobrze ale ekranizacja a adaptacja to dwie różne rzeczy. W tym drugim przypadku to jest wolna twórczość właśnie.
Czytałam niedawno "Listy" Tolkiena, w których komentuje on m.in. roboczy scenariusz do adaptacji animowanej "Władcy Pierścieni". Potrafił wyrazić dezaprobatę dla kształtów fajerwerków puszczanych podczas urodzin Bilba, bo nie odpowiadały ogólnej wymowie powieści. Aż strach pomyśleć, co sądziłby o ekranizacji "Hobbita" :D
(swoją drogą, książkę polecam dla wielbicieli smaczków, genez postaci i temu podobnych)
Ja również czytałem "Listy". Zapewniam Cię, że niewielu jest twórców, którym podobają się w pełni ekranizacje ich dzieł (obejrzyj/poczytaj sobie paru sfrustrowanych pisarzy narzekających na drobne szczegóły :D), więc to nawet w przypadku najlepszych ekranizacji nie jest niczym dziwnym - zaręczam Ci, że na Władcę Tolkien również prawdopodobnie by narzekał. Ale inna sprawa to stwierdzenie tego faktu, a inna, to bawienie się właśnie w rzecznika Tolkiena xD
Wierzę na słowo (z resztą, sama teza jest bardzo prawdopodobna), niekoniecznie chcę czytać dodatkowo o frustracjach autorów, frustracje są wszechobecne. :D
Przyjacielu nie rzucaj ....pereł swych przemyśleń przed świnie - bo nie znajdziesz poklasku i zrozumienia....
Pozdrawiam i w zupełności sie zgadzam z twoim zdaniem ...
Wiesz, mimo wszystko nieraz po prostu patrzę na pewne wynurzenia i aż mnie korci - to nieraz nie do zatrzymania, zwłaszcza jak ktoś mi pisze, że wie co dany zmarły pisarz by powiedział na cokolwiek.
Również pozdrawiam
Hoo ma racje z tym tolkienem. Przeczytaj jego bigrafie albo listy jasno z nich wynika jaka byla jego wizja co do stworzenia filmu, a raczej jak bardzo byl zawiedziony tym co za jego czasow probowano zrobic z jego ksiazkami. Jrr tolkien sie nie wypowie ale jego syn jak najbardziej, a ktoz jak nie Christopher T ma wieksze prawa do ocenienia co by sie podobalo jego ojcu a co nie, pierwsza osoba majaca stycznosc z jego dzielami, zostal namaszczony przez ojca by dokonczyc jego dziela. mial istotny wplyw na ksztalt opowiesci z srodziemia.. A jakies poltora roku temu jasno dal do zrozumienia ze P Jacksson dal przyslowiowej dupy juz przy produkcji trylogii, jasne jest wiec ze filmowy Hobbit bylby przyjety przez niego jeszcze gorzej bo jest jeszcze bardziej oderwany od tworczosci jego ojca niz LOTR jacksona.
Niestety nie jest to tak do końca jasne, ponieważ Christopher osobiście zezwolił mu na korzystanie z notatek ojca. Nie robiłby tego, gdyby nie miał do niego choć trochę zaufania.
I powtarzam, czytałem listy i powiem tak: może w obecnej chwili by skrytykował, może nie - nie wiemy tego na pewno, a analogie z tego, jak on opisuje pewne pomysły w swoich listach nie muszą być odzwierciedlone tutaj. Dlatego uważam, że osoby, które piszą, co by Tolkien zrobił, jeżeli nie mają kontaktu z jego duszą czy coś w tym stylu, po prostu go w ten sposób obrażają. Nawet jego syn - spadkobierca tolkienowskiego dziedzictwa - z pewnością nie wie wszystkiego, więc my wszyscy tym bardziej.
Ale zna gust swojego ojca bardziej niz ktokolwiek inny, mozna na podstawie listow tolkiena stwierdzic jakie bylo by jjego zdanie biorac pod uwage do jakich elementow mial duze zastrzezenia w uwczesnych prodokcjach mozemy stwierdzic ze ta produkcja byla by przez niego skrytykowana tak samo jakzrobil to jego syn. Po drogie argument niezwiazany z samym filmem. Tolkien jako zatwardzialy katol wychowany na dodatek w kulturze jeszcze bardziej zatwardzialych anglikanskiej, nie zgodzil by film tworzyla wytworna WB z czysto ideologicznego punktu widzenia. Samo to sprawilo by ze byl by on przeciwnikiem produkcji.
Podaj prosze link z info albo zrodlo gdzie jest infrmacja mowiaca o tym ze Christopher dal notatki jacksonowi..
Nie, nie można stwierdzić, można tylko teoretyzować. Takie analogie to sobie można wiesz co. Jedyne, z czym mógłbym się zgodzić, to ewentualnie przyczyny ideologiczne, a to i tak musiałbym sprawdzić. Christopher mimo wszystko nie jest wyrocznią, choć istotnie z jego zdaniem należy się liczyć. Aha, i z samego szacunku do Mistrza mógłbyś choć tutaj nie obrażać jego wyznania tymi prymitywnymi zwrotami typu "katol". Już pomijam, że to po prostu brak kultury...
Mój drogi, nie od dziś wiadomo, że Jackson otrzymał notatki Tolkiena i z nich korzystał podczas tworzenia Hobbita. Od kogo by to dostał, jak nie od rodziny J.R.R.? Zresztą to było wielokrotnie pisane, można znaleźć z łatwością, szukać mi się po prostu nie chce, nawet czasu teraz nie mam. Gdzieś tutaj bodajże była jakaś wzmianka chyba:
http://www.filmweb.pl/film/Hobbit%3A+Niezwyk%C5%82a+podr%C3%B3%C5%BC-2012-343217 /discussion/Dla+mnie+bomba.+Niekt%C3%B3rzy+krytycy+be%C5%82kocz%C4%85+%C5%BCe+to +przerost+formy+nad+tre%C5%9Bci%C4%85+itd...%C2%A0,2089956
1. może tak... o wiele bardziej prawdopodobne jest że tolkien zjechał by całą produkcje jacksona niż by ją poparł.
2. bardzo prosze sprawdzaj w jakie działania angażuje się wytwórnia warner, jakie filmy produkuje....zapewniam cię, że tolkien jako katol fundamentalista nie podał by im nawet ręki.
3 christopher wyrocznia nie jest ale jako syn, spadkobierca i osoba dogłebnie znająca świat stworzony przez swojego ojca może stwierdzić czy tolkien poparł by taką produkcję....wyraźnie to widać w jego ostrej wypowiedzi w której nie chodzi o to że jackson coś zmienił dodał, tyko o to że z opowieści tolkiena został zrobiony 'film akcji da nastolatków''...
4. jak czarny mówi do czarnego czrnuchu albo psie to nikt sie nie czepia bo to sami swoi, jak katolik mówi o katoliku katol to wszystko zostaje w "rodzinie". a że był ortodoksem (i chwała mu za to)jest faktem i nie da sie tego zaprzeczyć czytając jego wypowiedzi...
5. to że otrzymał notatki to ja wiem, tylko niestety nigdzie nie ma napisane że otrzymał je od christophera albo fundacji która broni dóbr JRR Tolkiena. uniwersytetów, bibliotek i muzeów które posiadają jakieś notatki tolkiena jest na pęczki, jak np rękopis Hobbita.. a podany link jest po prostu śmieszny bo nie jest to żadne źródło...ktos napisłą "Ponoć dostał je od ch tolkiena...''
O co Wam chodzi z tym Tolkienem?
Wyrażajcie swoją opinie, a nie piszecie co by powiedział Tolkien gdyby zobaczył film ;0. Tolkien już nic nie powie, zapewniam. Internetowe pogaduszki przypominają te rodem z podstawówki; ''Głupi jesteś. Nie bo Ty. Właśnie że Ty. Nie Ty'' I listy, które napisał X lat temu też nijak się mają do ''Hobbita'' Jacksona z 2013.
A zresztą co z tego gdyby Tolkienowi film się nie spodobał? To by coś zmieniło? Prawa i tak sprzedane, film nagrany i właśnie wszyscy oglądamy go w kinach. Na dodatek zarabia najwięcej.
nie zrabia;), chodzi mi jedynie o to ze film jest do bani i to pod kazdym wzgledem i staram sie podawac najróżniejsze powody dla których moja teza była by prawdziwa.
I kiepsko Ci to wychodzi, jeśli mam być szczery. Twoje wpisy raczej nic nie zmienią. Ci, którzy lubili ten film, będą lubić go nadal, a ci, którzy nie, również pozostaną przy swoim ;)
Dokładnie, całkowicie popieram, to zresztą już w tym temacie uświadamiam od kilku postów.
1. Nie masz o tym pojęcia, bo tego nie da się udowodnić, co już Ci pokazałem.
2. O tym oczywiście też nie masz pojęcia, tylko sobie teoretyzujesz, bo zwyczajnie gościa nie znałeś, a i wątpię, czy cokolwiek czytałeś. Widzę u Ciebie głównie braki w znajomości pisowni połączony z usilnym wciskaniem, co osoba zmarła miała niby powiedzieć i tyle.
3. Nie może stwierdzić, a przynajmniej nie powinien. Nie zapominajmy również, że Christopher również, nawet niechcący, może przeinaczyć wypowiedzi ojca, choćby dlatego, że
4. Ech... reszty nie chce mi się nawet komentować, ale przede wszystkim ciekaw jestem, skąd miałem wiedzieć, że np. jesteś katolikiem...
5. No akurat te notatki to przechowuje Christopher, jako osoba wyznaczona przez Mistrza. A ten link był przykładowym, bo, jak napisałem, nie chce mi się po prostu tego szukać. Zresztą zabawne jest, że z jednej strony nie wiesz o wielu ważnych rzeczach związanych z Tolkienem i jego dziedzictwem, a piszesz jak alfa i omega o tym, co by sądził o jakiejś ekranizacji któregoś z jego dzieł ;)
Już oczywiście abstrachuję od faktu, że mi się wszystkie interpretacje Jacksona podobają i nawet gdybyś na chwilę ożywił Tolkiena i powiedział przypuszczalnie to, co chcesz mu na siłę wcisnąć, i tak bym zdania nie zmienił, bo to kwestia gustu, a o tym, jak krytycznie twórcy się wyrażają o każdej swojej ekranizacji, nawet najlepszej, to chyba nawet w tym temacie pisałem. Nic więc nie udowodniłeś.
wypowiadam jedynie swoje zdanie na dany temat, mam do tego prawo, moje argumenty są gorsze...? ja przynajmniej odnoszę sie do jakichś źródeł Ty swoje opierasz na ? prosiłem żebyś podał mi strone gdzie jest taka informacja, ty mi jej nie podajesz i wymagasz żebym zgodził się z Twoim argumentem
Nie wymagam, żebyś się zgodził z moim argumentem, nigdzie tego nie napisałem - po prostu widzę, że ktoś plecie trzy po trzy i odpisuję. Nie podałeś mi żadnych rzetelnych faktów, które jakkolwiek by udowadniały Twoje racje, mało tego - każde Twoje "dowody" w średnio jednym, dwóch zdaniach obaliłem, więc nie wiem właściwie, o czym tutaj piszesz, bo już sam ten fakt sprawia, że Twoje argumenty nie tyle są gorsze, co prawie że ich nie ma. I powtarzam, nie chce mi się szukać kupę czasu tego materiału, szczególnie osobie, która, jak już mówiłem, usiłuje w pokrętny i mało subtelny sposób wcisnąć w usta nieżyjącej osobie jakieś słowa. Najzwyczajniej w świecie nie mam nawet grama zapału, by się do tego zabrać. I możesz sobie uważać, że z tego względu nie umiem tego uzasadnić, że w ten sposób w jakiś sposób coś obaliłeś, mi szczerze mówiąc mało zależy na tego typu opinii.
1. To moze inaczej. Rozmowa zaczela sie od mojego stwierdzenia ze christopher tolkien oraz jego rodzina, jest przeciwnikiem calego przedsiewziecia jakim sa filmy p. Jacksona. Na co ty odparles ze to christopher zezwolil na kozystanie z notatek co mialo pokazac ze wcale nie jest temu przeciwny. Jednak gdy poprosilem Cie o jakies zrodlo to mnie olales.
2. Po drogie nawiazalem do listow ktore czytales -wiec nie musze przytaczac konkretnych cytatow- w ktorych jasno jest pokazane jaki stosunek do produkcji filmowych ma tolkien. Jakich szczegolow sie czepia chocby nawet prze produkcji okladek do kaiazki, po trzecie przypomnij sobie jego wypowiedz na temat krytyki dotyczacej braku bohaterow plci zenskiej w jego tworczosci( co moze nam sugerowac jakie stanowisko przyjol by wibec turiel i jej roli w filmie) warto tu dodac ze z jakiegos wzgledu kobiety nie braly udzialu w bitwach i nie uzywaly broni , wiesz moze dlaczego? W samych listach az roji sie pd wypowiedzi tolkiena sugerujacych jego stosunek do zmian wprowadzanych do jego historji( byl to stosunek pejoratyeny)
3. Tolkien jako katolik, ortodoksyjny sprzeciwial siej wszelkiego rodzaju promocji przemocy( znowu z lisow- wypowiedz dotyczaca tego ze najblirzej mudo jobbitow i z jakich wzgledow), rozerotyzowania( co jest rzecza oczywista poniewaz wychowal sie w jeszcze zdrowej kulturze. WB produkuje filmy, ktore posiadaj obie te cech, sam ten fakt byl by przewazajacy jezeli chodzi ostosunek tolkiena do produkcji jego filmu przez taka instytucje.
4. Christoper wychowany zostal prze swojego ojca zna go i jego dziela lepiej niz ktokolwiek inny, znal jego zdanie na wiekszosc kwesti zwiazanych z srodziemiem. Jako jedyny ma prawo mowic co moglo by sie podobac lub nie w wspolczesnych produkcjach wilmowych.
5. Na podstawie jego wypowiedzi, esejow, listow, widac jasno jego sposob myslenia, to jakim byl czlowiekiem czego nie lubi a co lubil, jak podchodzi do otaczajacych go zeczy, i w zwiazku z tym mozna z duza doza prawdopodobienstwa powiedziec czy film by mu sie podobal czy nie.
6. Wszystkie Twoje argumenty to tak naprawde keden argument, ze ja nie moge miec racji bo tolkien nie zyje.
7. Moja wypowiedz dotyczy tego co by sadzil tolkien o filmach jacksona. I tylko tyle, mam w glebokim powazaniu. A Ty wylatujesz z tekstm ze nawet jak tolkien by zyl i by film skrytykowal to nie zmienilo by to twojego zdania na ten temat, mi zwisa czy cos Ci sie podoba czy nie bo zupelnie ne o tym dyskutujemy.
8. . Podaje argumenty slabsze lub gorsze ale podaje . Ty nie podajesz zadnych... Bo wychodzisz z zalozenia ze nie moge miec racj bo nie. I to moje wypowiedzi ponoc sa liche i niepotparte mocnymi argentami....
9. Apropos "katola" jak czegos nie wiesz to poprostu sie nie wypowiadaj na temat, albo chociaz nie krytykuj
"Podaje argumenty slabsze lub gorsze ale podaje . Ty nie podajesz zadnych... Bo wychodzisz z zalozenia ze nie moge miec racj bo nie. I to moje wypowiedzi ponoc sa liche i niepotparte mocnymi argentami.... "
Poza tym, że każdy, dosłownie każdy Twój argument, nie licząc tej nieszczęsnej sprawy Christophera, został przeze mnie wypunktowany, więc to co mówisz, to są zwyczajne bajki. I to Ty mówisz, że moje są oparte naz asadzie "bo nie", skoro sam dajesz niewiele w zamian... Ale dobra przyzwyczajam się powoli.
"Apropos "katola" jak czegos nie wiesz to poprostu sie nie wypowiadaj na temat, albo chociaz nie krytykuj"
Nie, mój drogi, jak ktoś mówi "katol", to zazwyczaj kogoś w ten sposób obraża, więc przykro mi, ale po raz kolejny muszę Ci zarzucić ignorancję i poradzić, żebyś samemu nie wygłaszał takich zdań, jeżeli nie znasz zwyczajowych okoliczności, w jakim kontekście się je podaje. Ergo: to nie ja tutaj popełniam bład, tylko Ty.
"Wszystkie Twoje argumenty to tak naprawde keden argument, ze ja nie moge miec racji bo tolkien nie zyje."
Niestety znowu kłamiesz. Ale fakt, jest on podstawowy, bo pisząc w ten sposób niemal a priori, obrażasz go.
Ale ok, wreszcie widzę jakieś zebrane konkrety, co nie znaczy, że mam czas (wigilia i te sprawy, z netem w najbliższych dniach tez będzie pewnie gorzej). Ale pomimo tego, że zignorowałeś całą ścianę moich argumentów, pisząc, że ich nie ma (ze względu na świąteczny czas zastosuję kryterium życzliwości i uznam, że miałeś tymczasową ślepotę :P), obliguję się odpowiedzieć na każdy Twój punkt. Kiedy? Być może dziś w nocy, a na pewno w ciągu najbliższych dni, bo różnie teraz bywa. Ale dotrzymuję zawsze słowa i nawet jeżeli trochę później, odpowiem.
Wesołych Świąt.
1. moje argumenty zbyłeś właśnie jedynie tym że nie mogę mieć racji bo nie znam Tolkiena i on nie żyje wiec nigdy sie nie wypowie...to jest jedyny Twój argument. podaje Ci konkretne książki (listy), konkretne zasady moralne którymi kierował sie Tolkien i konkretne wypowiedzi które świadczą o tym, że nie w pewnych sytuacjach Tolkien postąpił by tak a nie inaczej, ponieważ już nie raz tak robił... więc czemu te argumenty nie mają racji bytu? widzisz i jedyny mankament jest taki że argument z nieszczęśliwym Christopherem jest Twoim pierwszym argumentem i jedynym który bezpośrednio miał podważać moje zdanie...skoro nie posiadasz źródła swojego argumentu to nie rozumiem ocb...
2. jaki błąd? zazwyczaj...to nie znaczy zawsze...i to nie moja wina że czegoś nie wyłapujesz..np ironii, to raczej nie mój błąd bo jak środek stylistyczny może być błędem..poza tym nie pierwszy używam tego określenia w takim kontekście....(Cejrowski)...(nikt od Ciebie nie wymaga tego byś wiedział jakojego jestem wyznania nigdzie tego nie napisałem...to Ty zbytnio pospieszyłeś sie z wielkim oburzeniem....)
3. cała ścianę argumentów...? argument 1. nie masz o tym pojęcia. arg.2 o tym też nie masz pojęcia, braki w pisowni, nie znałeś gościa, arg3. Christopher nie może mówić co sadził by ojciec bo by przeinaczył jego słowa- zwracam honor mam znalazłem argument..(taka sytuacja...masz tate który jest totalnym przeciwnikiem aborcji. czy gdyby podszedł do ciebie kumpel i zapytał sie co twuj tata myśli o nowej ustawie legalizującej aborcje w 100%). arg.4. Christopher sam dał notatki Jacksonowi.. z chęcią przyznam Ci racje co do tego faktu tylko podaj rzetelny dowód...(fakt że info o nowych notatkach niepublikowanych do tej pory oraz wywiad mocno krytyczny, z Christopherem pojawiły sie w tym samym momencie(bodajże miesiąc różnicy...) jest dość dziwny i mocno nieprawdopodobny).argument 5. daruje sobie argument o ożywianiu Tolkiena bo w ogóle nie odnosi się do dyskusji. arg
tak wygląda twoja ściana argumentów...sam nie wiem jak sie zabrać za nie postawiłeś mnie w prawdziwej kropce...
"doceniam twoją łaskę" (ironia specjalnie w nawiasach żeby było łopatologicznie)
jeżeli tylko życzenia są szczere to dziękuje pięknie
Tak, życzenia są jak najbardziej szczere. Mamy święta, nie? I, jak mówiłem, odpowiem na wszystko wkrótce.
Dobra, wreszcie mam w miarę stabilne łącze i trochę czasu. Na razie nie odnalazłem tego, co kiedyś znalazłem o Christopherze, od razu mówię, wciąż szukam, bo po prostu jestem pewien, że gdzieś coś takiego znalazłem. W razie gdybym nie znalazł, to po prostu w takim wypadku przyjmij moje przeprosiny, jeśli znajdę, napiszę tutaj.
A teraz co do tego problemu: ok, wypisałeś czemu Tolkien może uważać tak, a nie inaczej. Problem w tym, że ja od początku nie miałem zamiaru opowiadać się po stronie tych, którzy twierdzą, że Mistrzowi ekranizacja by się podobała (tak, mój głos jest także przeciwko tym, którzy mają wprost przeciwne zdanie do Twojego). Od początku nie przerzucałem się argumentami dotyczącymi bezpośrednio tego, co by o tym sądził, bo w innym przypadku po prostu moje twierdzenia byłyby sprzeczne. Ja nie mówię "tak, Tolkien by tego nie znosił", "nie, polubiłby" czy coś w tym stylu. Chodzi mi o wyrażenie szacunku dla tego pisarza. Wiesz czemu szacunku? Bo zaczyna się na takich przypisywaniach danym twórcom intencji, a kończy na chodzenie z "wolą zmarłego" jak ze sztandarem i używaniem tego jako argumentu w dyskusji - co właściwie Ty już zacząłeś, co mnie tym bardziej zirytowało, dlatego parę razy przeholowałem w dyskusji tydzień temu (czego akurat ja też nie powinienem robić, wybacz - zawierucha świąteczna zawsze mnie nakręca). Dlatego mówię, tu nie chodzi o jakieś przerzucanie się toną "dowodów", że ktoś miał na myśli to i to, jest niesmaczne, niezależnie od tego jak bliskim się jest prawdy. Ja zawsze staram się nie zabierać głosu za zmarłych w ten sposób, używając tego do dyskusji, bo uważam to zwyczajnie za brudną zagrywkę. Nie żyje, nie jest w stanie się wypowiedzieć, nie tworzymy żadnych szkiców ich wypowiedzi na temat rzeczy, o których wypowiedzieć się już nie mogą - taka jest moja zasada. I powtarzam: ta krytyka nie jest wymierzona tylko w Ciebie, ale i osoby stojące po drugiej stronie barykady.
I tylko o to mi chodziło, tylko może wcześniej zbyt mętnie i nieskładnie to uzasadniałem, co było moim błędem, bo nie powinienem w ogóle od początku zabierać się w Wigilię za jakiekolwiek pisanie
"jaki błąd? zazwyczaj...to nie znaczy zawsze...i to nie moja wina że czegoś nie wyłapujesz..np ironii"
Sorry, ale nie wyłapałem ironii, bo nie była w Twojej wypowiedzi umieszczona, nawet jeśli chciałeś to uczynić, a to już akurat nie moja wina...
P.S. I teraz już bez złośliwości, weź, proszę, zainwestuj w jakąś przeglądarkę poprawiającą błędy, bo czytam te Twoje posty z najwyższym trudem.
Gdybyś chłopcze wiedział jak reagował Tolkien na projekty animowanych interpretacji jego książek. Ba! jak walczył z tłumaczami, jak domagał się korekt do obcojęzycznych wydań, a pierwsze norweskie wydanie hobbita starał się nawet zablokować. Więc możemy mówić z pełną odpowiedzialnością, że jak Tolkien patrzy na film Hobbit pustkowie smauga, to się w grobie przewraca.
Ależ ja znakomicie o tym wiem, tylko ekranizacja to inna kwestia, więc nie możemy. Będę o tym jeszcze pisał w innej dyskusji, więc dwa razy mi się nie chce, a nawet nie mam teraz czasu, bo wchodzę na moment.
P.S. I bez tego "chłopcze", bo nie wiesz, kto stoi po drugiej stronie internetów. Także niech Cię nie ponosi ;)
Pełna zgoda, że przełożenie opowiadania z papieru na taśmę rodzi potrzebę zmiany fabuły. Problem, w którą stronę idą zmiany. Czy rozwijają i dopełniają fabułę i przekazują klimat, czy wręcz przeciwnie niszczy je? W tym wypadku nie ma wątpliwości, co zrobiono biednemu hobbitowi. Fabuła filmu jest miejscami po prostu nielogiczna i głupia w porównaniu z książką. No i już we Władcy śmieszył mnie Legolas surfujący na tarczy, a teraz co mamy?
A ten chłopiec to chyba rzeczywiście nie na miejscu. Ot werwa dysputy. Największe przeprosiny.
" Fabuła filmu jest miejscami po prostu nielogiczna i głupia w porównaniu z książką. "
No cóż, ciężko to stwierdzić, bo Hobbit to była bajeczka dla dzieci o miałkiej wartości literackiej (choć mam do tej książki wielki sentyment). Osobiście uważam, że akurat film powstał lepszy od początkowego dziełka Mistrza Tolkiena.