Strasznie zawiedziony filmem. Fabuła filmu wogóle sie nie trzyma tej z książki. Fajne sceny jak
przeprawa przez rzekę w Mirkwood czy wejście do domu Beorna były zamienione tandetą
Hollywoodzką żeby wpakować jeszcze wiecej efektów specjalnych. Rozciągniety żeby zrobić 3
części i zgarnąć kasę. Czytałem Hobbita około 20 razy. To co Jackson zrobił jest kiczem pierwsza
klasa. Lubie bardzo wszystkie części Władcy pierścieni chcociaż tęż wiele było zmienione ale to
co tutaj zobaczyłem to jest kompromitacja. Pierwsza część Hobbita już mi szemrała ale dwójka
to jest dno. Jest tyle postaci dodanych przez reżysera, fabuła zmieniona a postacie istniejące tak
zmodyfikowane, że mam wrażenie, że Jackson nieprzeczytał nawet ksiązki tylko w Googlu użył
translatora i szybko sobie z chińskiego przetłumaczył streszczenie i na podstawie tego i
wyobraźni zmienionej narkotykami nakreślił swoją wizję. To nie jest ekranizacja tylko
interpretacja. A osoby, które sprzedały prawa do filmu i się zgodziły się na taki kształt końcowy
będą nawiedzane przez Tolkiena do końca swych dni.
Jakoś dobrze go ukrywasz. Widac fajkowe ziele kompletnie stępiło twój mózg... i zanikł.. Przykre... Nic dziwnego że uważasz Hobbita za arcydzieło lepsze od Władcy Pierścieni
Ah ten Saruman i jego doje bunckie txty ;) - Nie przeszkadzajcie sobie przynajmniej człowiek może się po śmiac na starość ;)
Uspokoj sie i wiedz jedno ze ?
PJ jest rezyserem filmu i ma pelne prawo do zmiany fabuly i wszystkiego.Prawda jest taka ze PJ zrobil Hobbita po swojemu i chwala mu za to.Dlaczego?.Poniewaz hobbita sama ksiazka byla powiedzmy sobie szczerze bardzo prosta i malo konkretna.
PJ zrobil dokladnie to co kazdy rezyser powinien zrobic w tej sytuacji czyli poszerzyc Hobbita o kolejne ciekawe zeczy razem z Wladca !.
Pamietajmy ze Hobbit ksiazka to tez Srodziemie i te klimaty co LOTR.Wiec czemu kiedy sie ma okazje i pieniadze nie wykorzystac maxymalnie tego swiata w filmie.
Pamietaj ze nastepny tak wielki film Fantasy moze juz nigdy nie powstac.PJ wykorzystal wszystko co mogl zeby wrocic do Srodziemia w wielkim stylu i tu nie chodzi o Hobbita ksiazke ale o piekna trylogie w polaczeniu z LOTR daje nam wspanialy czas ze Srodziemiem jesli wiesz o co mi chodzi.
Kto ma krytykowac Hobbita ten i tak bedzie krytykowac i nic go nie zaspokoji a kto kocha ten swiat to bedzie kochac chodzby nie wiem co.
Na zakonczenie.Pamietaj ze Filmy to filmy a ksiazki to ksiazki.To sa 2 rozne swiaty.Nie warto film porownywac do ksiazki bo to nigdy nie bedzie mialo sensu.Wazne zeby film byl dobry jak na film a ksiazka zeby byla dobra jak na ksiazke.
Nikt nie nakrecil by Hobbita lepiej niz PJ.I taka jest prawda.
Rozumiem Twój punkt widzenia - fani Tolkiena są na pewno zachwyceni faktem, że Peter połączył kilka książek Mistrza. Patrząc jednak na sprawę z punktu widzenia przeciętnego widza, który nie koniecznie ma ochotę pochłonąć wszystkie księgi Tolkiena - to trochę za dużo. Ja przeczytałam Hobbita - książka naprawdę mi się podobała. Potem poszłam do kina i niestety muszę powiedzieć, że nie dość że film ciągnął się w nieskończoność, to jeszcze pojawiają się wątki których zupełnie nie kojarzę - a Hobbita przeczytałam dwa razy:/ O ile Władza Pierścieni zupełnie mnie zachwycił, o tyle ten film jest przeciętny. Co gorsze mam wrażenie, że Jackson na siłę rozkłada cieniutką książkę na 3 filmy, wymyślając co się da aby mieć o czym kręcić. Jeśli faktycznie są tu zawarte inne książki Tolkiena, to czemu nie mógł nakręcić oddzielnych filmów? Hobbit to Hobbit, jak dla mnie mógłby sobie darować te poszerzanie fabuły. A tak wyszło na siłę, a ja w filmie nie widzę świata który tak oczarował mnie w książce. Bilbo z głównego narartora i bohatera zniknął w tle Legolasa i innych niepotrzebnych postaci.
Na koniec podsumuje to tak: film nie jest zły, ale jestem trochę zawiedziona faktem, że po przeczytaniu książki nie kojarzę w filmie połowy wątków. Z drugiej strony II jest lepsza od I, która ciągnęła się w nieskończoność i w której defakto niewiele się działo. Nie jest najgorzej, ale na pewno Hobbit nie dorasta Władcy Pierścieni do pięt. To jest oczywiście tylko moja subiektywna opinia.
wszystko fajnie ale czemu porownujecie film do ksiazki tak bardzo skoro sam film jest swietny.
Ja rozumiem ze ktos zrobil film na podstawie jakiejs swietnej ksiazki i ten film okazal sie byc beznadziejny i wogole itp.
Ale tu mamy zupelnie inny przypadek.Filmy od PJ sa swietne i bronia sie same w sobie wiec dajcie juz spokoj z porownywaniem bardzo dobrego filmu z bardzo dobra ksiazka.
Dajciez spokoj PJ wkoncu bo on robi swietna robote dla prawdziwych fanow.Gosciu sie stara jak glupi i chce dac nam jak najlepiej przedstawiony swiat Srodziemia i wielki powrot do tego swiata a wy caly czas musicie naciskac i naciskac.
MOWIE DOSC !!!!.
Dosc z uciskiwaniem !!!.;]
Sugeruje w ogóle nie oglądać żadnej adaptacji prozy Tolkiena ....za mało pani wie i stwarza pani tylko problem w kinie wiercąc się i oczekując końca nie dając w spokoju oberjrzeć fanom ...
Odkąd to filmy kręci się tylko dla fanatyków książek na podstawie których powstaje ekranizacja?;p Poza tym tak jak mówiłam przeczytałam Hobbita więc coś tam chyba wiem^^ Skoro już się zabrałam do głosu to wspomnnę jeszcze, że zupełnie nie kupuję wątku romantycznego, który zaserwował nam Jackson w Hobbicie :/
Książka i film to dwie zupełnie inne bajki. Z Władcą Pierścieni i książkami też tak było, ale w tamtym przypadku Peter stworzył coś niesamowitego - odstępstwa od książki więc zupełnie mi nie przeszkadzały. W przypadku Hobbita moim zdaniem ten zabieg się nie udał - za bardzo wszystko rozciągnął, a niektóre wątki są niepotrzebne. Aczkolwiek muszę go pochwalić za przedstawienie postaci Saurona - to świetne uzupełnienie Władcy, więc za to akurat ma u mnie plus. Ale generalnie Peter nie zachwycił - spodziewałam się po nim mimo wszystko czegoś lepszego. Nie jest źle, ale nie powiem że czekam na kolejną część z utęsknieniem jak na Władcę Pierścieni.
Moim zdaniem, Jackson nie mógł sobie " odpuścić " w zaistniałych okolicznościach
gdyby nakręcił " Hobbita " jako pierwszego to mógłby się trzymać bardzo wiernie literackiego pierwowzoru, budując filmowe Śródziemie, które później poszerzałby we " Władcy Pierścieni " ale że stało się inaczej, więc musiał dopasować " Hobbita " do nakręconego już " Władcy Pierścieni " a wszystko to przez brak właściwej chronologii w kręceniu filmów na podstawie powieści Tolkiena.
Oczywiście, Jackson nie mógł sobie odpuścić poszerzania fabuły filmowego " Hobbita " ale w zupełności mógł sobie odpuścić wiele kretyńskich scen, znajdujących się w wersjach kinowych jak i w DC pierwszego " Hobbita ".
A już zwłaszcza mógł sobie odpuścić ten cały trójkącik między elfką, krasnalem i Legolasem - co to ma być, drugi Zmierzch?:p
Ma dwie sceny, ale praktycznie tylko przez kilka sekund tej drugiej widzimy go w formie podobnej do tej co w LOTR. Niemniej sceny z nim sa mocne, zwłaszcza druga :D jednak z najlepszych w całym filmie :)
Bardzo możliwe ze przeprawa przez rzekę będzie w rozszerzonej wersji bo tę scenę nakręcili, tylko odpadła na etapie montażu.
Oj dlaczego od razu bredzi. To jego "bredzenie" jest bardzo klimatyczne :P Ale nie, tym razem ma też kilka normalnych linijek, tylko że w czarnej mowie.
Z tym bredzeniem źle to ująłem fakt klimat jest tylko nie zrozumiały język (aszi, cumm nie wiem co to znaczy ,, to jego bredzenie") ale jak ma kilka linijek normalnych to spoko ( a już myślałem że będzie bredził po swojemu). A powiedz mi jeszcze pewną rzecz, jaka jest różnica (zauważalna) między głosem Smauga a Saurona? W końcu podkłada je ten sam aktor.
On mamrocze w czarnej mowie ten napis na pierścieniu władzy: One Ring to rule them all, One Ring to find them, One Ring to bring them all and in the darkness bind them. Natomiast w hobbicie cały czas praktycznie gadają w czarnej mowie ale są napisy do tego.Roznica miedzy glosem jest spora, tak jak w 1 kiedy sauron wypowiada imie radagasta mozna poznać głos benedicta, tak teraz w 2 to gdybym nie wiedziała że to Benedict podkłada to bym go nie rozpoznała. Przy Smaugu idzie poznać aktora, ale juz przy Sauronie nie.
Musisz być dość specyficzną osobą, skoro tak marną i słabą książkę jak Hobbit czytałeś "20 razy". Książkę na której Tolkien "ćwiczył śródziemie". Ja ją czytałem dwa razy, pierwszy raz jako nastolatek i potem kilkanaście lat później i nigdy nie uznałem jej za choćby "średnią" książkę fantasy. Błagam, książka częściowo napisana dla dzieci, a częściowo nie wiadomo dla jakiego odbiorcy, tj. z której grupy wiekowej.
Nad kiepsko poprowadzony wątkami, w większości urwanymi w pół zdania nawet nie ma co się rozpisywać.
Jedyne co Jackson mógł zrobić, a przekonam się o tym już jutro (25.12) to poprawić tą mizerną fabułę z oryginału książkowego. Akurat fabularnie to się tego nie da zepsuć i mogę już to stwierdzić przed obejrzeniem filmu.
Hobbit to nie Władca Pierścieni warto o tym pamiętać, a uwielbienie drugiej książki nie powinno wpływać na ocenę mizerii tej pierwszej.
PS. Filmy Petera Jacksona to uczta dla oczu i uszu i jeżeli o mnie chodzi, to mógł podzielić hobbita i na 6 części. Zrealizowane z takim pietyzmem nie są prawie żadne inne filmy i nie odwołuję się w tym miejscu do mizerii innych, kręconych teraz filmów fantasy w tym tych idiotycznie-amerykańskich.
Osobiście bardzo sobie cenię Hobbita (być może w dużej mierze dlatego, że mile tą pozycję wspominam z dzieciństwa) i w swojej kategorii uważam za świetną - takie idealne wprowadzenie do Śródziemia i generalnie do świata fantasy dla najmłodszych. Ale przyznam, słuszna uwaga, która świetnie uzasadnia to, czemu Jackson wręcz nie mógł sobie pozwolić na stworzenie filmu wyłacznie na podstawie owej książki (w ogóle wyobrażasz sobie, jakie gromy by na niego spadły, gdyby ta zrobił? :D)
Gdyby Jackson nakręcił wierną ekranizację tj. scena po scenie, wątek po wątku.... to film byłby katastrofą, w tym finansową, wole więc sobie tego nie wyobrażać ;]
Dla przypomnienia tym ludziom, którzy już tej książki nie pamiętają-
a) w oryginale krasnoludy z kompanii nie były dzielnymi wojownikami (miały niewiele wspólnego z krasnoludami z LOTR), tylko były mało odważnymi ciamajdami,
b) najbardziej emocjonującym wątkiem była ucieczka przed pająkami i ostatni przelot Smaug'a. Opisane zresztą słabo i bez polotu.
Pozostałe wydarzenia w książce polegały na następującym schemacie: "ktoś/coś wyłapuje członków kompanii/ są kompletnie bezradni/ Bilbo ich ratuje dzięki pierścieniowi i uciekają".
Tolkien wykastrował natomiast Hobbita z najlepszych wątków- "nekromanty i całego tego story", w książce nie ma "bitwy pod samotną górą na koniec wydarzeń", przebieg i rozmowy "Rady" w zasadzie nie istniały itd.,
Jak dla mnie należą się wielkie brawa dla Jacksona za to, że podjął się poprawienia, a co ważniejsze rozwinięcia tego książkowego świata sprzed-LOTR'a. Jackson tchnął w tą czarno-białą powieść dopiero życie- zrobił to na ekranie.
Pełna zgoda niemal ze wszystkim. Tyle że jedna drobna poprawka:
"Tolkien wykastrował natomiast Hobbita z najlepszych wątków- "nekromanty i całego tego story""
Nie tyle "wykastrował", co jeszcze tego nie napisał ;)
Trzeba zacząć od tego, że gdyby Tolkien zobaczył na jakim poziomie technicznym są filmy wyprodukowane na podstawie jego powieści, to by mu kopara opadła do samej ziemi :)
Myślę, że przeżyłby niemały szok gdyby zobaczył jak realnie można przenieść to co napisał na ekran kinowy.
Kupa zbędnych komentarzy na rzyga bierze, zamiast siedzieć i pisać tu wasze jakże przemyślane dyskusje lepiej włączyć sobie Hobbita po raz wtóry i cieszyć się tym jakże świetnym, znakomitym, fantastycznym, fenomenalnym, kapitalnym, olśniewającym, rewelacyjnym, wyśmienitym, wyjątkowym filmem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Yeah.