Mógłbym się rozpisywać o tym, co mnie zabolało w tym niedopracowanym sequelu, ale nie chcę zniechęcać tych, którzy film mają przed sobą. Z całą pewnością film warto obejrzeć chociażby dla układów Sammo i Yen'a, ale w mojej ocenie Yip Man 2 nie trzyma poziomu pierwszej cześci.
Fabuła rozwija się jakieś 30minut..potem jest już mocno po hollywodzku, a raczej mocno po gębie.
Zmarnowany potencjał pierwszej części i chociaż dla mnie film broni się tymi pierwszymi fragmentami - do momentu konfrontacji chińskich sztuk walki z boksem - to podchodząc do filmu jako całości naprawdę jest tylko średnio. Szkoda.., ale widać, że warunki dyktował producent a nie scenażysta.