Tak się zastanawiam w jakim celu powstają takie filmy? Może dla „młodej gwardii” którą podnieca ten zdegenerowany światek?
Od strony warsztatowej film nawet niezły. Fabuła zalatuje trochę kiczem, panienka hoduje drzewka i gra zakochaną naiwniaczkę, no i nasz główny bohater, któremu nawet skrojono coś na kształt sumienia. Jedynie muzyka nieco przykuła moją uwagę.
W każdym razie do Scarface daleka droga ...