Film warsztatowo to półka wyżej niż Pan Vegeta. Aktorzy wydają się wiarygodni ale żadna z roli nie jest wybitna (Szarżujący T.Włosok wypada najciekawiej). No i to tyle. Film jest niesamowicie infantylny. Prawdy dla dwunastolatków o charakterności i fałszywym pojęciu honoru, to sól filmu. Główny bohater jako narrator tłumaczy niczym mentor nam oczywistości z wielkim zadęciem. My wiemy co mamy myśleć, ale wszystko to durne :). Ogółem reżyser stawia (ponoć istniejącemu w rzeczywistości) bohaterowi pomnik i nie chodzi o ocenianie go "oto bandyta". Jednak zrobienie laurki pod dyktando jakby nie patrzeć antybohatera to żenada. Bo bohater na wszystko ma odpowiedź, każdego poskłada, sobie poradzi i nawet kiedy się myli to wie dlaczego bo jest supermenem. A przeciwności losu też żadne jak na taki tryb życia. Narracje bym wywalił, film by zyskał a tak 5/10 .