Ten film to tak jakby wymieszać Scorsese, Ritchiego i Tarantino ale jednocześnie podlać to gęstym polskim sosem kiepskiego wykonania, dramatycznego montażu, durnowatego humoru, idiotycznego scenariusza i tragicznego udźwiękowienia a następnie gotować to wszystko aż do wrzenia. Gdybym przed seansem nie przeczytał kto jest reżyserem to w ciemno bym postawił, że autorem jest Vega tylko dysponujący trochę większym budżetem.