Koyanisqaatsi ? Jon Anderson i Vangelis ? Moby ? Muzyka w filmie jest niewątpliwe ważnym jak nie najważniejszym narzędziem do "opowiadania" historii chyba ? A jeśli nie historii to może byc czegos co "niewypowiedziane" ? Historia tego filmu jest bliższa do "kids return" z 1996 roku aniżeli z klasykow klasykow kina gangsterskiego. Zostalem absolutnie powalony na kolana kiedy zdałem sobie sprawę ze muzyka przy poszczególnych scenach nie jest przypadkowa … muzyka grajaca w tle jest "dopełnieniem" przyspieszonym kursem emocjonalnego bagażu sceny i tego co w będzie gralo tu i teraz albo tego co nadejdzie... Jak dla mnie samo uzycie muzyki w tym filmie to maestria nie wspominając o poziomie operatorskim … To jak rozgrywane jest swiatlo w tym filmie zasluguje na absolutny poklast laczenia dwóch nie do pogodzenia ze sobą temperatur barwowych w jednym ujęciu... Umiejetne zastosowanie technik narracji poprzez kamere z reki przy napięciu emocjonalnym gdy swiat drzy od emocji steady camu kiedy będzie się dzialo po slow motion ażeby podkreslic epickość jest imponujaca! nie genialna ale wykorzystywanie oka kamery jako narzędzia do opowiadania napiec emocji zdradzać co się będzie dzialo zasluguje na poklask. Montaz kompozycyjny choćby ze scena ślubu nie jest wybitny ale jest koncepcyjnie doskonaly.
Mega pozytywne zaskoczenie … Gratuluje !