Pisze na gorąco, bo jestem w trakcie oglądania. Film ogląda się dobrze, choć mnie, pamiętającego dobrze lata 90, kłują w oczy niedopracowania głównie ze strony kostiumów. Szybkie przykłady:
- w 1984 bramkarz-osiłek wpuszczający na dancing w obcisłym garniaku, wygolony na łyso z lekkim zarostem - jakieś 20-25 lat za wcześnie
- w 1995 napad na poloneza w zwolnionym tempie - Kowalczyk w rurkach dresowych, stopkach i butach chyba do koszykówki (nie znam się, jaki to rodzaj) z wysuniętą stopą - jakieś 10-15 lat za wcześnie
- kompan Kowalczyka łysy grubas z brodą w latach 90 - nikt tak się wtedy nie nosił; albo ogolone wszystko (razem z twarzą), albo krótsza broda, albo coś typu Beno Otręba, czyli broda nie po barberze, ale bardziej rozwichrzona i nie łysa głowa; ok, oczywiście każdy mógł sobie robić z włosami, co chciał, ale chodzi o oddanie realiów epoki w filmie
- w 1997 Kowalczyk wychodzi z więzienia w obcisłym emploi (chyba widać też te dresowe rurki), czyli tak, jak jak go zamknęli - znów współczesny strój
- zaraz po wyjściu jeden z dwóch łysych zbirów znów współczesny obcisły strój sportowy
Na razie tyle. Szkoda, że podczas przygotowywania filmów dziejącym się w danym okresie nikt nie ogląda filmów z danej epoki. Np. świetnie lekcję odrobili twórcy filmu "Jestem mordercą" Pieprzycy czy serialu "Rojst". Tutaj jest... słabo. I co jest dziwne, bo odpowiedzialna za kostiumy w tym filmie Katarzyna Lewińska całkiem dobrze dała sobie radę w "Cichej nocy". Może za dużo przeskoków w czasie?