7,3 137 tys. ocen
7,3 10 1 136978
5,7 46 krytyków
Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa
powrót do forum filmu Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa

Niewątpliwie ''Jak zostałem gangsterem. Historia Prawdziwa'' to w miarę sprawnie i dosyć efektownie opowiedziana historia. O jakimś novum, autentycznej świeżości ciężko jednak mówić, bo zapożyczeń ze znanych tytułów, sztandarowych wręcz pozycji gatunku mamy wręcz zatrzęsienie. Choćby komentarz z offu głównego bohatera, przywodzący na myśl ''Chłopców z ferajny'' Martina Scorsese, czy na przykład utwór ''By My Baby"' jak debiucie tegoż reżysera. Wszystkich widocznych fascynacji, a idąc dalej inspiracji wymieniać nie ma sensu. Może jeszcze należało by wspomnieć o tym co napędza, liczy się naprawdę dla bezimiennego głównego bohatera, a nieodzownie przywodzi na myśl kultowy ''Podziemny krąg'' Davida Finchera.
W czym innym jednak, niż kliszach bez liku upatruję przede wszystkim problem. Z jednej strony komiksowa forma, przerysowanie, pewien formalny cudzysłów, kierują nas w stronę czystej zabawy, rozrywki. Wspominany wcześniej Guy Ritchie jak najbardziej na miejscu, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje. Z drugiej ta odsyłająca nas po trosze do znanych wydarzeń z przeszłości opowieść natrętnie stara się być jakimś manifestem pewnych wartości. Ba, wręcz komunikatem, - nie wiem ile razy, bo nie liczyłem, ale co najmniej kilkukrotnie słyszymy, kto i dlaczego jest Be. Do tego te serwowane nam prawdy objawione, chyba lekko spóźnione i momentami trącące banałem. Show autorowi tych mądrości, dodajmy postaci mocno przestylizowanej - ten błękitny, zbyt dopasowany dres i chyba współczesne adidasy - celowy zabieg łączący nas z dniem dzisiejszym ?, frywolność, czy niedopatrzenie, sam nie wiem - kradnie Walden w brawurowym wykonaniu Tomasza Włosoka. Z tej roli bije autentyczna energia, napędzająca zresztą cały film.
Czytam, słyszę zewsząd ''lepsze od Vegi''. Zresztą ostatnio nie tylko w wypadku tego akurat tytułu. Pewnie tak, tylko jeżeli to ma być jakiś wyznacznik jakości, powód do zadowolenia, to chyba trochę za mało.