Jak widzę nazwisko Statham albo Ritchie, to oglądam w ciemno. Tutaj sie nie zawiodłem, było nawet lepiej niż oczekiwałem.
Swietna muzyka, dobrze poprowadzona narracja, retrospekcje dobrze wszystko wyjasniają i pojawiają sie w odpowiednich momentach.
Trup ściele się gęsto, ale dawno śmierci pojedynczych ludzi nie poruszyły mnie tak, jak w tym filmie.