Byłem, oglądałem i ledwo wysiedziałem. Koleś biega z pistoletem i zabija pół miasta. Jeden do drugiego strzela, w metrze dźga nożem, trupy leżą niczym liście na jesień, a nasz Janek Wick dalej biega i strzela.
Ciężko się ogląda, gra aktorska naszego bohatera słaba. Początek dawał nadzieję ale im głębiej w las tym gorzej. Niestety, bo nastawiałem się na coś mega. Zawiodłem się srogo.
Na dzień dobry widać, że nie wiedziałeś na co idziesz do kina, bo w tym filmie w cz.1-2 oto właśnie chodzi, ze jest gość i zabija...i to właśnie jest główny motyw. To tak, trochę jakby wybrać się na Szybkich i Wściekłych i narzekać, że w filmie w całej serii za dużo jest samochodów :-)
Keanu Reeves zagrał bardzo dobrze i nie wyobrażam sobie innego aktora w Wicku. Po prostu nie byłeś przygotowany do Wicka.
Porównanie bez sensu. Wiedziałem na co idę, liczyłem na dobre kino akcji, jednak skala głupoty tego filmu nawet mnie, fana podobnego kina, odpycha. Serio, po fajnym początku, liczyłem na dobry film. Wystarczyłaby odrobina realizmu, nie powiesz mi, że dwóch facetów strzelających do siebie między ludźmi, bez najmniejszej reakcji przechodniów czy policji, to normalna rzecz. Lubię proste mordobicia i strzelanki ale to dla mnie zdecydowanie za dużo.
wyciągnij najpierw ten kij z dupy, a dopiero potem wypowiadaj się na temat filmu.